piątek, 25 września 2015

Rozdział XXVII

Wstałam o 11.00, ale stwierdziłam, że nie podnoszę się z łóżka i zostaje w nim do południa. Więc przekręciłam się na drugi bok i zauważyłam brak Zayn'a
- Czyli jednak trzeba wstać - powiedziałam do siebie i podniosłam się z łóżka. Poczłapałam do łazienki, gdzie wykonałam podstawowe czynności poranne i udałam się do garderoby skąd wyciągnęłam to. Wróciłam do łazienki, gdzie założyłam wybrany zestaw i zaczęłam rozczesywać swoje włosy, po czym związałam je w rozwalonego kucyka. Gdy zeszłam na dół zastałam spokój i ciszę, co jest mało wykonalne z tymi debilami. Kiedy weszłam do kuchni zobaczyłam śniadanie na blacie, a koło niego karteczka.
Kochana Eriko!
Jesteśmy na spacerze z Milenką i takie tam kanapki jak widzisz masz na blacie wrócimy koło 15, miłego przedpołudnia.
Kochamy banda świrków.!!
- Moje kochane świrki - powiedziałam pod nosem, zajadając się kanapką. Gdy tylko zasiadłam na kanapie w salonie, zmorzył mnie sen, więc ułożyłam się wygodnie, tyle na ile pozwalała mi ta kanapa. 
- Jak ona słodko wygląa jak śpi - usłyszałam przyciszone głosy
- Może by ją tak obudzić
- Ani mi się waż - ej ja nie chce się budzić, pomyślałam, gdy głosy stawały się głośiejsze.
- Widzicie budzi się, w końcu mam ochotę pooglądać tv, a ona zajmuje całą kanape - powiedział Harry
- Harold masz jakiś problem do mnie ? - zapytałam go z groźną miną
- Nie, ale skądże. - powiedział, jak owieczka.
- Cześć kochanie- rzuciły się na mnie dziewczyny
- Spadać idiotki ze mnie - krzyknęłam na Dolcie i Domi
- No wiesz co ja Ci kanapki zrobiłam - powiedziała Dolcia
- A ja cherbatę - powiedziała Domi
- Jaką cherbatę, jak żądnej nie było - zapytałam zdziwiona
- Pewnie Harry wypił - powiedziała Demiś.
- Dobra, a teraz spadać - warknęłam i się zawinęłam w koc, żeby utrzymać ciepło. 
- Ej kochanie trzeba wstać, dziewczyny coś mówiły o wspólnym wypadzie do klubu - powiedział Zayn
- A Milenka ? - zapytałam
- U sąsiadki - odpowiedział Liam
- To dlaczego by nie - powiedziałam i zaczęłam oglądać Toy Story z Liamem. Po obejrzeniu dwóch części Toy Story poszłam na górę do łazienki, wziąść długą kąpiel. Podczas której relaksowałam się, gdy wysz.łam z wanny podeszłam do garderoby wybrać strój. Zaczęłam zastanawiać się co zrobię z włosami i z ciekawości zaczełam przeszukiwać internat, wkońcu znalazłam to czego szukałam: 

Byłam gotowa więc zeszłam na dół gdzie zastałam Dolcie ubraną w to. Męczącą się z upięciem włosów, więc jej pomogłam i zrobiłam jej koszyczek.

Po czym na dół zeszła Demiś ubrana w to a włosy zostawiła rozpuszczone. Po chwili na dół zeszła cała 5 przystojniaków, gdy nas zobaczyli zaniemówili z wrażenia. 
********
Dzisiaj takie krótkie, ale jestem zmęczona a chciałam coś wam dodać, po może z 5 osób to czyta więc dla nich pisze :D SEE YOU !!! Do następnego <3 <3

piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział XXVI

Ruszyłam z Kajtek na coś co zmieni moje podejście do życia. Gdy dojechaliśmy do London Eye, zauważyłam, że jest dość duża ilość osób. Gdy zgasiliśmy swoje maszyny, podszedł do nas jakiś gruby facet.
- Kajtek, jak zawsze spóźniony.
- Wyjątkowi ludzie zawsze zjawiają się spóźnieni - powiedziałam, ściągając kask.
- Uuu, twoja nowa laska wyszczekana - powiedział gruby.
- Ej Młodzik uważaj na nią, ona nie należy do najspokojniejszych lasek. - krzyknął ktoś z tłumu.
- Widzę, że mam tu fajną opinię na swój temat.
- Dobra, koniec pierdolenia, gdzie jest twój zawodnik Kajtek - zwrócił się znowu do Kajetana
- Stoi obok ciebie - powiedział pewny siebie.
- Ta dziewczyna ? - zapytał zdziwiony
- Tak. - potwierdził 
- Zapytam jeszcze raz, dziewczyna ?
- Masz jakiś problem grubasie ? - zapytałam zdenerwowana.
- Tak, jesteś dziewczyną ten wyścig jest dla najostrzejszych zawodników - powiedział
- A słyszałeś co się stało Tadkowi ? - zapytał Kajtek
- Tak, ktoś go nieźle urządził, osobiście bym mu pogratulował.
- Możesz to teraz zrobić - powiedział Kajtek
- Co?
- Poznaj Bestię, najniebezpieczniejszą, najszybszą dilerkę i motocyklistkę i bandytę, jaka chodzi w postaci dziewczyny. - powiedział Kajtek pokazując na mnie.
- To serio jest Bestia, przecież to nie możliwe, ona nie żyję - szmery wśród tłumu były uciążliwe.
- Dobra, tak tak dawaj mi gościa, z którym mam wygrać najlepszy wyścig, w moim życiu.- przerwałam.
- Kacper chodź tu - zawołał ten Młodzik.
- Co jest ?- zapytał się Kacper
- To jest twój przeciwnik - wskazał na mnie.
- Eryka? - zapytał zdziwiony
- Kurwa mać Kacper ? - na mojej twarzy można były tak samo zobaczyć zdziwienie.
- Wy się znacie - zapytał Kajtek.
- Kurwa chłopie, ty chcesz zginąć - zapytałam się Kacpra.
- Proszę Cię, wkońcu ty to robisz tyle lat, ja też spróbowałem i zajebiście mi to wychodzi. - powiedział dumny jak paw.
- Ty nie wiesz co robisz, to są walki na śmierć i życie, a jak w to wejdziesz już stąd nie wyjdziesz - powiedziałam mu 
- Siedzę w tym już rok, a ty ile ?? - wyśmiał mnie
- Nie twój zasrany interes - powiedziałam przez zęby.
- No przyznaj się ile siedzisz w tym bagnie - powiedział do mnie jak do dziecka.
- Za 10 minut masz się znalezc na starcie, skopie Ci dupę chuju - powiedziałam wsciekla. 
- Ej Eryka spokojnie, bo wszystko zjebiesz - powiedział Kajtek.
- Chociaż ty mnie nie pouczaj - warknelam na niego.
- Spoko, spoko tylko nic sobie nie zrób.
- Znasz mnie od dzisiaj, proszę Cie nie jestem głupia.- wysmialam go.
- Zaczynacie tu i kończycie tu, macie zrobić kolko po Londynie - powiedział do mnie
- Spoko, juz po tym przydupasie.- powiedziałam i zalozylam kask, po chwili dolaczyl do mnie Kacper, a chwile pozniej przed nami wyszła dziewczyna, która miala dac sygnał. Pokazałam jeszcze chłopakowi fuck you i zaczelam palic gumę. Gdy tylko chusta opadła dalam tamtemu chujowi fory.
- Teraz to się pobawimy. - powiedziałam do siebie i dogoniłam go, wymijałam samochody jakby staly w miejscu, widziałam ze Kacper ma problemy z wchodzeniem w zakręty.
- Nowicjusz - zasmialam się, przy pierwszym lepszym za krecie wyminelam Kacpra, ogladnelam się do tylu pomachałam mu i pokazałam kochany Środkowy palec. Po czym przyspieszyłam do 220 km/h. Po 5 minutach spokojnej jazdy, zobaczyłam syreny policje. 
- Kurwa mac, juz po mnie - powiedziałam do siebie i dodałam gazu, dojezdzalam do skrzyżowania, akurat wlaczylo się czerwone swiatlo. 
- Jak to przeżyje, to zabije Kajtka. - powiedziaøam do siebie.
- Ej no, proszę Cie, sama się zgodzilas - uslyszalam w słuchawce, Kajtka
- Teraz mu kurwa powiedz, co mam robic ? - warknelam, bedac coraz bliżej krzyzowki.
- Skrec w lewo, za chwile wlaczy się tam zielone swiatlo. - powiedział Kajtek.
- Zaufam Ci. - wymamrotałam i skrecilam w lewo.
- Uważaj smiglowiec leci za toba, jesteś w telewizji - powiedział Kajtek do mikrofonu.
- Kurwa mac, juz mogę się w domu nie pokazywać. - powiedziałam, ale nie zeszłam z gazu.
- Teraz to wygraj, pozniej będziesz się martwic o swoje miejsce zamieszkania, pamiętaj 100 tys. - krzyknal mi do słuchawki.
- Dobra.
****Tymczasem w domu****
Wszyscy siedzia na kanapie i ogladaja jakiś bezsensowny film.
- Przerywamy audycje, zeby nadac komunikat, po ulicach Londynu, na motocyklu jeździ nowy dawca, zaraz za nim podaza następny. Jak donasza nasi informatorzy na ulicach Londynu odbywa się wlasnie wiscig o 100 tys. dolarów. - powiedział prezenter i na ekranie pokazał się obraz na żywo. Dolcia akurat pila cole, gdy zobaczyła motocykl, zaksztusila się własnym piciem. 
- Zayn, przeciez to Eryka. - krzyknela do niego.
- No wiem i co w zwiasku  z tym. - powiedział spokojny.
- Ty wiedziales ? - zapytała Demis.
- Tak, ja wiem o niej wszystko - powiedział i wyszedł z pokoju. 
- hahah, Eryka nam pomachała - zasmial się Niall, gdy pokazano jak kierowca macha do smiglowca. i później tylko dym ze spalonej gumy. A motocykl zniknal. 
- Z ostatniej chwili, jedna osoba uciekła, natomiast druga została złapana. - slychac bylo glos spikera. Nagle zadzownil telefon do Liama.
(L- Liam) (E- Eryka)
L: Hallo?
E: I jak tam, widzieliście mnie w tv ?
L: Czy ciebie pojebało, jak by Cie złapali.
E: Zluzuj gacie Liam, nie takie rzeczy robiłam, muszę Kończyc, bo dojezdzam na metę, po swój hajs, bay
*Koniec rozmowy*
- Kto to ? - zapytał Lou
- Eryka, zapytać czy ja widzieliśmy, i powiedzieć, ze jedzie po swój hajs.
****Znowu wyścig****
- Hahaha te smerfy sa Słabe,- powiedziałam, gdy zniknelam w dymie spalonej gumy.
- Ej, no nie obrażaj tutejszych policjantów - powiedział Kajtek.
- No proszę Cie, za szybko uciekłam. - zasmialam się do słuchawki. - Dobra zadzwonię do Liama wybierz mi jego numer. 
(L- Liam) (E- Eryka)
L: Hallo?
E: I jak tam, widzieliście mnie w tv ?
L: Czy ciebie pojebało, jak by Cie złapali.
E: Zluzuj gacie Liam, nie takie rzeczy robiłam, muszę Kończyc, bo dojezdzam na metę, po swój hajs, bay 
Rozlaczylam się, po 10 minutach zajechałam pod London Eye, zatrzymałam się i zaczelam palic gumę.
- Jeaah, Bestia znowu wróciła - krzyczał Kajtek, gdy zgasialam motor, podszedł do mnie i wzial mnie razem z 4 innymi chłopakami na ręce. 
- Królowa jest tylko jedna- krzyknelam, a ludzie zaczęli wiwatować. 
- Oto twoja wygrana - powiedział ten gruby.
- Nie dzięki, ale podszkol, tamtego człowieka, jest slaby w zakrętach, on nie jest pewny swoich ruchów, on się boi tej maszyny, nie moze nad nia zapanować. Zeby wygrywał musi poczuć ta wiez z maszyna, bez tego nigdy nie będzie wygrywał. - powiedziałam i zaczelam wymieniac rejestracje
- Co ty robisz ? - zapytał Kajtek. 
- Musze jakos do domu dojechać, a na tamtych rejestracjach mi się juz nie uda. - powiedziałam, gdy skonczylam zmieniac rejestracje wskoczyłam na motor i razem z moja kaska, wrocilam do domu juz trzymając się przepisowej predkosci. Po 20 minutach byłam juz w domu, weszłam po cichu do srodka i odrazu poszłam na gore pod prysznic i do lozka, jeszcze nim się polozylam napisałam SMS-a do Zayna ze jestem na Górze w lozeczku. Po chwili lezal juz ze mna w lozku.
- Mialas dzisiaj ciezki dzień idz spac. - powiedział Zayn, po chwili juz odplynelam w objęcia Morfeusza. 
*************
Przepraszam za bledy, ale klawiatura mi zaszwankowala i nie chce napisac, zadnych znaków typu:"ó", wiec jeszcze raz przepraszam rozdzial jest nudny bez sensu, dawno tez nic nie dodawalam i mimo ze sa wakacje i ja powinnam duzo pisac. Ja nie mam weny, wstaje w poludnie, jem, cos porobie w domu i o 4 mnie juz nie ma w domu i wracam o 11,12 w nocy, wiec jestem tak zajechana, ze marze tylko o tym zeby jebnac sie spac. Jeszcze raz przepraszam za te bledy, ale moja klawiatura nie chce ze mna wspolpracowac i nic na to nie poradze. Dobra do nastepnego SEE YOU :*

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział XXV

Gdy weszliśmy do domu. Dziewczyny stały w kuchni przy oknie z otworzoną buzią.
- Zamknijcie usta, bo wam mucha wleci - zaśmiałam się z nich.
- Skąd? Ty..? Co..? Jak..? - wyjąkała Demiś
- Nie zadawaj tyle pytań, bo i tak się nie dowiesz. - odparłam i wzięłam jabłko.
- Wyższa logika - dodałam Dolcia.
- A co się stało z twoim Suzuki - zapytał Hazza wchodząc do kuchni.
- Nie ważne, mam teraz Hondę - odparłam spokojnie.
- No, ale gdzie ona jest, ponoć nie rozstajesz się z nią, a tu proszę - ciągnął dalej.
- Nie wpychaj nosa w nie swoje sprawy - warknęłam.
- Dobrze już dobrze - podniósł ręce w geście kapitulacji i opuścił kuchnię.
- Ja jestem zmęczona pójdę się położyć. - powiedziałam i udałam się do sypialni, gdzie przebrałam się w piżamę . Po kilku minutach odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
***
Zostałam brutalnie obudzona przez krzyki z dołu. Wkurzona na Maxa zeszłam po schodach i już miałam krzyczeć żeby się zamknęli, gdy usłyszałam swoje imię.
- Ale Eryka nigdy o tobie nie mówiła, więc wypad. - powiedziała, albo raczej krzyknęła Dolcia.
- Ej, ej spokojnie laseczko, bez spiny - usłyszałam głos Kajtka.
- Odpierdol się od mojej dziewczyny, zboczeńcu - usłyszałam tym razem Harry'ego.
- Ej co się dzieje ? - zapytał Zayn schodząc po schodach.
- Kajtek nas odwiedził i podpadł Dolci - wytłumaczyłam śmiejąc się.
- No to idźcie obudzić Eryczkę, niech wam powie, że mnie zna - powiedział z przekonaniem Kajtek.
- Nie będę nikogo budzić, bo jakiś debil przyszedł - powiedziała Dolo.
- Nieźle jej podpadł - powiedziałam Zayn'owi
- Może mu pomożemy ? - zapytał Zayn
- A wiesz co z chęcią - odparłam.
- Jak wy jej nie zbudzicie ja to zrobię. - powiedziała Kajtek
- Do dupy pójdziesz - krzyknęła Dolcia.
- Ejj spokój spokój ludzie tak z samego rana takie krzyki, a ty Kajtuś co to za wizyty bez uprzedzenia - powiedziałam i go przytuliłam 
- Siema stary - powiedział Zayn i podali sobie ręce.
- Widzę, że mocno podpadłeś mojej Dolci - zwróciłam się do niego - co masz na swoją obronę. - przytuliłam się do Dolores.
- Mam żelki - powiedział wyciągając opakowanie żelkowych misiów z kieszeni.
- Żelki!! - krzyknęłam i pobiegłam do niego. - teraz już wiem wina tkwi po obu stronach. A teraz spokojnie, bo mi się chcę spać - powiedziałam i zaczęłam jeść żelki.
- Eri podzielisz się - Niall zapytał się mnie patrząc miną smutnego psiaka.
- Choć tu - powiedziałam i dałam mu jednego żelka 
- Dziękuję dobra kobito - powiedział i zaczął się zajadać swoim żelkiem.
- No to teraz Kajtuś mów co Cię sprowadza w moje skromne strony. - zapytałam rozsiadając się na fotelu.
- Mam do ciebie sprawę, ale to na osobności. - powiedział, pokazując na tłum w salonie.
- Dobrze zapraszam do mojego gabinetu, zwanego sypialnią - powiedziałam i zaczęłam go prowadzić do mojej sypialni.
- No to słucham - powiedziałam od razu, gdy znaleźliśmy się w moim pokoju i rzuciłam się na łóżko.
- Potrzebuje, zaufanego człowieka na jeden wyścig. - powiedział i zaczął rozglądać się po pokoju.
- Gdzie dokładnie? I co z tego będę miała ? - zapytałam, zjadając ostatniego żelka.
- Na ulicach Londynu, duża kasa do wygrania. - powiedział i usiadł na fotelu.
- Jak to na ulicach Londynu - zapytałam i aż usiadłam z wrażenia.
- Normalnie, podczas, gdy inne samochody będą jeździć po ulicach ty i twój przeciwnik musicie ich wszystkich omijać, nie dać się złapać policji i być pierwszym na mecie - powiedział nad wyraz spokojnie.
- Ile? - zadałam ostateczne pytanie.
- Całość 100 tys. Ale dla mnie jest jest 40 tys., a dla ciebie 60 tys. wchodzisz?
- Nieee, tak nie będzie dla mnie 75 tys. dla ciebie 25 tys. - odparłam z przekonaniem.
- 70 tys. dla ciebie dla mnie 30 tys. niżej nie zejdę - powiedział i podał mi rękę.
- Okey. 70 tys. moje, kiedy ten wyścig. - zapytałam
- I tu jest problem, bo już dzisiaj w nocy. - powiedział, bojąc się mojej reakcji.
- Spoko, pokaże wszystkim, że jestem najlepsza potrafiąc wygrać wyścig, o którym wiedziałam tego samego dnia. - powiedziałam nad wyraz spokojnie.
- Dobra to o 20 staw się u mnie
- Okey, chodź Cię odprowadzę - powiedziałam i udaliśmy się do przedpokoju.
- Kajtek już idzie ?- zapytał Zayn z salonu.
- Nom, chodź się pożegnaj.- za chwilę przy drzwiach stał Zayn z Milenką.
- Ooo, kruszynka. - powiedział Kajtek.
- To jest twój kolejny wujek, wujek Kajtek - powiedziałam do Milenki.
- To jest ten wujek o którym mi opowiadałaś, że uczył Cię jeździć na motorze. - zapytała Milenka
- Tak, to ten - odparłam wspominając moje pierwsze wzloty i upadki.
- Wiesz jaka twoja mama była wtedy nienormalna - powiedział do Milenki.
- Nie przesadzaj nie było tak źle. - powiedziałam.
- To ja robiłem Titanica z koleżanką (Historia z życia wzięta, z mojego życia :D), albo spacerowałaś po drążku przy blokach i udawałaś że jesteś w cyrku. - powiedział, a Zayn zaczął się śmiać. 
- A mam powiedź, kto skakał po drzewach udając małpę. Albo stwierdził, że przebierze się w goryla i wejdzie na Empire State Building. - odparłam, a Zayn zachodził się ze śmiechu. 
- Dobrze oboje byliśmy nienormalni. - powiedział w końcu Kajtek.
- Dobrze na razie mała - powiedział i przytulił mnie
- Do zobaczenia wieczorem ogromny - powiedziałam i oddałam uścisk.
- Na razie stary - powiadział Kajtuś i podał rękę Zayn'owi. Gdy wyszedł Milenka pobiegła do salonu.
- Jak to wieczorem ? - zapytał Zayn
- Poprosił mnie o udział w wyścigu dzisiaj po ulicach Londynu.
- Mam nadzieję, że będziesz uważała na siebie - powiedział. 
- Oczywiście, jak zawsze, a teraz przepraszam idę się ubrać. - poszłam do pokoju i wyciągnęłam te ubrania. Gdy zeszłam na dół przyjrzałam się w co ubrane były Dolcia i Domi
- Dzisiaj jakieś święto, że wszystkie dziewczyny w spódnicach. - zapytał Lou
- Może tak, może nie któż to wie. - odparłam podchodząc do Milenki.
- Pięknie księżniczka wygląda - powiedziałam i zaczęłam z nią malować kolorowanki ( Mimo, że mam tę 16 lat, kocham malować kolorowanki, takie moje ukryte dziecko. ) 
- Mamusiu, będę mogła iść nocować do koleżanki z placu zabaw ? - zapytała
- A gdzie ona mieszka ?- zapytałam
- Na przeciwko 
- Jak jej mama się zgodzi to czemu by nie.
- To pójdziemy się teraz zapytać - zaczęła mnie ciągnąć za rękę.
- Jasne, choć kruszynko - powiedziałam wzięłam ją na ręce i poszliśmy do naszej sąsiadki. Zadzwoniłam dzwonkiem, a po chwili wyszła kobieta w wieku 25 lat.
- Dzień dobry, czy tutaj mieszka Kate ? - zapytałam
- Tak - od powiedziała z miłym uśmiechem.
- Te dwie dziewczynki się za przyjaźniły i Milena zapytał się mnie czy mogła by dzisiaj nocować u Kate. I mam takie pytanie czy nie będzie to pani przeszkadzało. 
- Oczywiście, że nie Kate od dwóch dni mnie męczy czy Milenka może u nas nocować 
- Dziękuję, dziewczynki jak widać się polubiły. To o której mam ją dzisiaj przy prowadzić.? - zapytałam
- O 6 p.m. - od powiedziała.
- Dobrze, na pewno przyjdziemy do widzenia i jeszcze raz dziękuję, że się pani zgodziła.
- Nie ma sprawy do zobaczenia - powiedziała i zamknęła drzwi, a my wróciliśmy do domu. Zabrałam się za lepienie pierogów i gotowanie zupy grzybowej. Po godzinie cały obiad był gotowy, więc zawołałam wszystkich do jadalni. 
- Bardzo dobre - pochwalił Niall
- Dziękuję - odparłam.
Gdy wszyscy skończyli posiłek wybiła godzina 5 p.m. 
- Choć Milenka, spakujemy Ci - powiedziałam wzięłam Milenkę i razem udaliśmy do jej pokoju. Do małego plecaka spakowałam jej piżamę, ubrania na jutro, szczoteczkę i pluszaka. - Jeszcze chwilę zeszłam z nią do salonu pooglądać SpangeBob'a. Gdy było za pięć 6 p.m. zaprowadziłam ją do jej koleżanki. Otworzyła nam Kate z mamą. 
- Dzień dobry - powiedzieli razem Milenka z Kate. 
- Cześć kruszynko - powiedzieliśmy razem z panią Braun.
- Widzimy się jutro o 10 pasuje pani. - zapytałam
- Przejdźmy na ty. Letty jestem. - podała mi rękę.
- Erika - powiedziałam, angielską wersję mojego imienia. 
- Do zobaczenia jutro - powiedziałam i udałam się do siebie, żeby zacząć przygotowywać się na wyścig. Poszłam do łazienki nalałam całą wannę wody, razem z moim ulubionych czekoladowym płynem. Weszłam do wody i od razu całe moje ciało się odprężyło. Po godzinnej kąpieli, wyszłam z wanny i zaczęłam suszyć włosy. Szamponetką poprawiłam mój czarny kolor na włosach. Zrobiłam sobie mocny makijaż. 
Weszłam do garderoby i ubrałam się w to.
- Wow - stwierdzili jedno głośnie wszyscy facecie w salonie.
- Wychodzę, pojeździć - powiedziałam, pół prawdę pół kłamstwo.
- Okey, pa - krzyknął Liam. I tak na pewno pokażą mnie w telewizji przecież znają mój motor. Gdy dojechałam do posiadłości Kajtka była równo 8 p.m. 
- Punktualna jesteś - powiedział Kajtek. I wsiadł do mnie na motor.
- Zaczynamy przy London Eye. - powiedział i ruszyliśmy na rozpoczęcie czegoś co zmieni moje podejście do życia.
*********
Końcówka mi nie wyszła przyznaję się, ale w końcu wzięłam się do roboty i coś dodałam. Gratulacje dla mnie. Ale w czerwcu poprawiałam oceny, bo w końcu kończyłam gimnazjum. Dzisiaj dowiedziałam się, że przyjęli mnie do mojej wymażonej szkoły, dlatego postanowiłam coś napisać. To wszystko dla was. Siedzę tutaj od 11:50 i wymyślam na bierząco cały rozdział tworzę stylizacje. Mam nadzieję, że wam się spodoba i nie zwracajcie uwagi na błędy :D Kocham was :*:* SEE YOU :*:*:* <3 <3 ♥♥♥♥♥♥♥

czwartek, 21 maja 2015

Rozdział XXIV

- Dobra zaczynajcie, bo mi się nudzi - krzyknęłam do nich, przeglądając moje paznokcie.
- Nie ma tak. Ja na to nie idę - zwrócił się do Tadka jakiś chłopak
- O co Ci chodzi? - zapytał tego chłopaka
- Ja chce jeszcze żyć, a ta dziewczyna to tylko problemy - powiedział i już chciał odejść.
- Ooo.. Nie wierzę dziecko się przestraszyło, takiej kruchej dziewczynki jak ja ? Nie wstyd Ci - powiedziałam, schodząc z samochodu. 
- Nie, wiem na co jesteś zdolna. Pamiętasz może walki w Polsce 2 lata temu ? - zapytał podchodząc do mnie
- Jak mogła bym zapomnieć, byłam tam najlepsza. - mówiłam z bezczelnym uśmiechem.
- A pamiętasz może chłopaka, którego pobiłaś śmiertelnie, bo porysował Ci motocykl? - mówił, a w jego oczach zobaczyłam ból.
- Tak, nie moja wina, jak by nie zbliżał się do mojego pojazdu nic by mu się nie stało ? - odparłam pewna siebie.
- Widzisz nawet nie pamiętasz, że był to twój kuzyn, a mój brat. - krzyknął do mnie - Nie widzisz jak ten świat Cię zmienił? Nie masz nawet ulgi nawet dla swojej rodziny, którą zabijesz za byle gówno - powiedział mi prosto w twarz.
- Co? Jak to kuzyn? - zapytałam zdziwiona.
- No normalnie to był twój kuzyn, później byłaś na pogrzebie. Gdzie jeszcze składałaś mi kondolencje z powodu śmierci brata.
- Ale jak to Paweł, przecież ja nie wiedziałam, że to był Grzesiek. Jak bym wiedziała nic bym mu nie zrobiła. - nagle przypomniałam sobie ból, Pawła na pogrzebie.
- Ale patrzyłaś na jego śmierć, a później mnie pocieszałaś. Byłaś wtedy taką suką. - rzucił mi prosto w twarz i już miał zamiar odejść.
- Byłam na prochach - krzyknęłam za nim, a on stanął.
- Jak to byłaś na prochach? - zapytał zdziwiony
- No tak nie było Cię wtedy w Polsce, więc nie wiesz. Ponad dwa lata temu zostałam zgwałcona, później zaczęłam ćpać, nie pamiętam twarz z tego okresu, pamiętam tylko niektóre sytuacje. Takie jak ten motocykl czy śmierć Grześka.  Po około 5 miesiącach dowiedziałam się, że jestem w ciąży załamałam się jeszcze bardziej, ale donosiłam dziecko. Ale jak się urodziło, było jeszcze gorzej, więc mnie nie oceniaj to, że Cię nie było i nie wiesz czemu tak się stało to nie mój problem, ale uwierz mi Tadkowi nie odpuszczę - ostatnie dwa słowa powiedziałam ciszej, odwróciłam się i poszłam z powrotem na samochód. 
- Dobra, ja idę nie mam zamiaru bić się z moją kuzynką i skończyć jak mój brat. - powiedział i odszedł. Gang Siwego i Tadka patrzył na mnie jak na wariata, ale nie moja wina, że moja przeszłość jest taka, a nie inna.
- Jeśli nie zaczniecie się teraz bić, to możecie za chwilę wpaść na psy, które będą w tej okolicy za około 30 minut, więc jazda. - usłyszałam w słuchawce.
- Dajecie chłopaki. - krzyknęłam. Jak powiedziałam, tak się stało,  zza krzaków powyskakiwali chłopaki Siwego, otoczyli ludzi Tadka. '
- Kurwa mać - usłyszałam w słuchawce.
- Co się stało?- powiedziałam do mikrofonu. 
- Schowaj się zza drzewem, przejeżdża autobus z One Direction - powiedział mi w słuchawce
- Kurwa, dzięki - powiedziałam, szybko zeskoczyłam z samochodu i poleciałam w las. 
- Dobra możesz wracać przejechali już - powiedział mi w słuchawce.
- Dzięki stary. - powiedziałam do niego i wróciłam na pole walki. Gdzie nie było tak strasznie jak myślałam. Prawie wszyscy stali na nogach, może leżały z dwa trupy. Zobaczyłam chłopaka, może miał z 10, 12 lat, który wszystko nagrywał za drzewem, podeszłam do niego od tyłu i klepnęłam go w ramię.
- Siema, oddasz mi to po dobroci czy mam użyć siły? - powiedziałam, miłym głosem.
- Nie oddam ci tego, to jest dla Taty - powiedział i schował aparat za plecami.
- oo.. Tatuś się ubezpiecza nie ładnie tak- powiedziałam i złapałam tego chłopaka za kołnierzyk. Wracając na plac wyciągnęłam pistolet i strzeliłam w niebo, po czym przyłożyłam spluwę do czoła.
- Tatusiu, może chcesz odzyskać dzieciaka. - powiedziałam do Tadka.
- Eryka, nie rób nic głupiego. To jest twój brat. - powiedział Tadek, uspokajając swoich ludzi
- Stop kurwa - krzyknęłam, gdy oni dalej się napierdalali. jak na mój rozkaz wszyscy się zatrzymali.
- Hmmm.. Jak masz na imię braciszku? - zwróciłam się do chłopaka.
- Toby - wychlipał.
- Cichutko, nie płacz. Nie zrobię Ci krzywdy, jeśli oddasz mi kamerę dobrze? - uklęknęłam, przed chłopcem.
- Ubezpieczać ją - usłyszałam tylko Siwego.
- Dobrze - powiedział pociągając nosem i oddał mi kamerę.
- Widzisz Toby, jestem twoją starszą siostrą mam na imię Eryka, chodź ze mną tam do samochodu więc wytrzesz sobie nosek - powiedziałam spokojnie i zaprowadziłam go do samochodu. Gdzie podałam mu chusteczkę. - Już dobrze szkrabie ?  - pokiwał głową, więc go przytuliłam i wzięłam na ręce. 
- Zaniesiesz mnie do Taty? - zapytał
- Jasne, a wiesz, że jesteś już wujkiem. Może kiedyś poznasz Milenkę. - powiedziałam do niego i poczochrałam jego włosy.
- Taak jestem wujkiem?- zapytał podekscytowany.
- Yhym.  - odpowiedziałam i zaniosłam go do Tadka. - Teraz na moich oczach dzwonisz po taksówkę, bo ten chłopczyk jest za mały, żeby uczestniczyć w takim czymś. - zwróciłam się do mojego "Taty"
- A jak nie to co? - zapytał
- A jak nie, to w tym otóż momencie dzwonie na policje i powiem, że znalazłam tego chłopczyka w lesie - powiedziałam i porzuciłam Tobiego.
- Dobra, zadzwonię bo jego matkę. 
- Jezu drogi, ta ustawka to gówno. - usłyszałam jakiegoś chłopaka z ekipy Tadka. Wzięłam pistolet i trafiłam w jego serce.
- Teraz on to gówno. - powiedziałam i z powrotem schowałam pistolet zza pasek spodenek.
- Ehh.. Już jedzie - powiedział Tadek, odkładając telefon. 
- Dobrze to chodź, zobaczysz moją maszynę, a wy dalej się nawalajcie. - powiedziałam do nich. 
- Podeszłam do samochodu i odjechałam kawałek. Później wysiedliśmy i podeszliśmy za drzewo. 
- Wracamy do taty, ale na tej maszynie, co ty na to? - powiedziałam do młodego. A on tylko pokiwał twierdząco głową. Posadziłam go pierwszego i usiadłam za nim, wsadziłam mu na głowę kask i ruszyłam. Podjeżdżając zobaczyłam, że oni tylko nawalają się po mordach. 
- Ehh.. jak dzieci. - powiedziała i zobaczyłam, jak wjeżdża czerwone audi A4.

- Mamusia - usłyszałam Tobiego
- No to zaczynałam - powiedziałam pod nosem. Ściągnęłam Tobiego z motocykla. -Ej schowajcie, mój motocykl - skierowałam swoje słowa do chłopaków z ekipy Siwego, gdy nagle zobaczyłam lecącą kulę, która przedziurawiła mój bak i moja maszyna wybuchła. 
- Biegnij do mamy - powiedziałam do Tobiego, a sama poszłam jak taran w stronę chłopaka, który uszkodził mój skarb. 
- Już po tobie - krzyknęłam, wzięłam wykręciłam mu rękę i nagle znalazł się na ziemi, wzięłam nóż i przecięłam mu szyję. Później wzięłam pistolet i szczeliłam do jego kolegi. I kolejny padł po 5 minutach cała ekipa Tadka leżała w kałużach krwi, a ja nadal byłam wkurwiona za moją maszynę. Więc ruszyłam do Tadka.
-Twój podwładny wysadził mi mój motocykl, nie dam odpuszczę wam tego. - powiedziałam i przywaliłam mu z prawego sierpowego. 
- Nie moja w tym wina. - powiedział wypluwając krew 
- Twoja, bo ty go tutaj przywiodłeś, kopnęłam go z przewrotki prosto w twarz, że wylądował na ziemi. Kopnęłam go kilka razy pod żebra, wyciągnęłam pistolet i strzeliłam w nogę, żeby nie mógł uciekać, po czym jeszcze przywaliłam mu kilka ciosów w twarz. Zostawiliśmy go nieprzytomnego na ziemi, wsiadłam z Siwym do samochodu. 
- Dzisiaj chce towar. Ja biorę motocykl, bo mój poszedł się jebać, a ty i jeszcze jakaś jedna osoba, którą sobie wybiorę odwiezie mi moje Audi okey? - zapytałam Siwego
- Jasne, za 5 minut będziemy na miejscu - powiedział.
- Masz coś do picia ?- zapytałam Siwego.
- Idź do kuchni, a ja skoczę na górę po kluczyki do magazynu.
- Spoko - udałam się do kuchni, gdzie kilka osób, jadło, piło i rozmawiało. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam z niego Powerade.
- Idziesz - zwrócił się Siwy.
- Jasne, zawołaj Oskara, pojedzie moim drugim autkiem. - powiedziałam
- Czemu, akurat on ?- zapytał Siwy
- Bo szkoda mi go, że trochę uszkodziłam wcześniej jego klejnoty. - powiedziałam i wyrzuciłam pustą butelkę po napoju. 
- Oskar!!- krzyknął Siwy. Po 2 minutach na schodach pojawił się Oskar.
- Co jest szefie? - zapytał
- Jedziesz, że mną odstawić jej samochody.
- Czemu ja?
- Bo ja Cię wybrałam - odezwałam się 
- Chodź, nie chcesz jej wściekłej zobaczyć chyba już nigdy więcej, tak jak była dzisiaj za motocykl. - powiedział Daniel.
- Dobra idę - powiedział niechętnie. 
- Daniel, masz jakiś wolny kask, bo mój się spalił? - zwróciłam się do Siwego.
- Mam, trzymaj - rzucił mi kask. 
- Dobra idziemy - powiedziałam i w trójkę poszliśmy do magazynu. Gdzie zobaczyłam moje maszynki.
Motor:

Audi r8 Spyder:

Audi r8 Spyder Cabrio:

- Dobra Siwy wsiadaj do Cabrio, a ty Oskar wchodź do Spyder'a. I jeśli coś zepsujesz lub zarysujesz to nie radzę być w twojej skórze. - powiedziałam i wsiadłam na moją maszynę, gdy usłyszałam jej dźwięk zakochałam się. Ruszyliśmy i zaczęłam ich kierować do domu chłopaków, gdy wjechaliśmy na podjazd, akurat One Direction wracało z wywiadu. Ich miny bezcenne. Gdy zobaczyli dwa auta i to po tuningu.
- Dzięki wam - podałam Siwemu i Oskarowi ręce, po czym zobaczyłam, że podjechał pod nich Dodge Charger 1970

- Skąd to masz - zapytał Lou.
- Nie ważna, ważne jest tylko to, że mój kochany motorek się spalił, więc mam nowy podoba się ? - zapytałam Zayn'a
- Jest piękny. Co się stało? - zapytał szeptem.
- Pozabijałam wszystkich chłopaków z twojego gangu, bo jedne mi motor wysadził, później pobiłam Tadka i nieprzytomnego go zostawiłam. A to dostałam za to, że zgodziłam się na ustawkę - wyszeptałam mu do ucha i pocałowałam go. 
- Jesteś super - powiedział
- Ja to wiem - znowu się pocałowaliśmy
**********
No to jest rozdział z ustawką. Na prawdę tak mi się nudziło, że nie miałam co robić, więc napisałam kolejny rozdział na spontanie, wszystko wymyślałam na bieżąco, więc jak coś jest nie tak to mi wybaczcie. Kocham was !!! Do zobaczenia mam nadzieje, że wkrótce SEE YOU !! <3

czwartek, 7 maja 2015

Rozdział XXIII - sceny +18

Gdy doszliśmy do jego gabinetu, przywitał nas zapach świeżo parzonej kawy.
- No to opowiadaj co tam u ciebie? - zaczął Kajetan
- A co chciałbyś wiedzieć? - zadałam pytanie, patrząc w piankę na kawie.
- Wszystko
- No więc, po tym jak poszedłeś do poprawczaka, przeprowadziłam się na przedmieścia Wrocławia, wychowałam Milenkę z mamą. Poznałam niedawno swojego tatusia, ojciec Milenki wyszedł z więzienia a co u ciebie? - odpowiedziałam patrząc nadal w piankę.
- Co? - zakrztusił się kawą Kajtek.
- Co, co? - dopiero teraz obudziłam się z transu.
- Jak to on wyszedł z więzienia? - zapytał zdziwiony
- Mnie się pytasz? Ja sama tego nie wiem.
- Dobra, a teraz jakieś milsze tematy. - powiedział Zayn
- Masz rację stary - przytaknął Kajtek.
- No, więc mów jest jakaś dziewczyna, która skradła Ci serce? - zapytałam mega podjarana. 
- Nie, mój stan cywilny nadal brzmi singiel - powiedział uśmiechając się pod nosem.
- A myślałam, że będzie ślub - mówiłam, śmiejąc się.
- Za szybko się nakręcasz - powiedział Kajtuś.
- Myślałam, że mnie znasz przecież zawsze taka byłam - zaśmiałam się.
- A no masz rację, po prostu to przeoczyłem - odparł.
- Co przeoczyłeś? - zapytałam
- To, że jesteś wyjątkowo wredna - dołączył do rozmowy Zayn.
- Ej ja to słyszałam - oburzyłam się
- No co taka prawda - bronił się Zayn
- Foch.. - odpowiedziałam i odwróciłam się do niego tyłem.
- Ej no.. - zaskomlał Zayn.
- Gadaj z ręką - wyciągnęłam rękę, a Kajtek parsknął śmiechem.
- Haha... zajebisty kabaret.. haha - mówił pomiędzy napadami śmiechu.
- I ty się też ze mnie śmiejesz, Dolcia i Domi by tak nie zrobiły - powiedziałam
- Kto to? - zapytał Kajtek jak już się uspokoił.
- Moje przyjaciółki - powiedziałam i wytknęłam mu język.
- Na pewno nie są takie jak ja - powiedział i wypchnął pierś do przodu.
- Ale one pamiętają, że kocham żelki - odpowiedziałam mu
- Czyli obsesja na punkcie żelków Ci nie minęła? - zapytał
- Nie zawsze będę kochać żelki - odparłam i się uśmiechnęłam.
- Dobra, kochanie musimy już jechać - powiedział Zayn zakładając kurtkę.
- Masz rację Kajtek dawaj moją kasę - powiedziałam i wyciągnęłam rękę.
- Trzymaj i mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy - podał mi czek.
- Ja też mam taka nadzieję, pa - powiedziałam i przytuliłam Kajtka.
- Nara stary, pa mała - Zayn'owi podał rękę, a mnie przytulił
- Spierdalaj ogromny - odpowiedziałam mu i się uśmiechnęłam
- No to teraz do domu i spać - powiedział Zayn i mnie przytulił.
- Albo jakieś ciekawsze zajęcia - powiedziałam i założyłam mu ręce na kark.
- Co masz na myśli - zaczął zjeżdżać rękami w dół moich pleców.
- Przekonasz się w domu - powiedziałam mu na ucho.
- Już się nie mogę doczekać - pocałował mnie
- Idziemy odstawić twój motor, czy od razu do domu - zapytałam, gdy wsiadaliśmy na motory.
- Jedziemy jeszcze odstawić - powiedział Zayn, założyliśmy kaski i odpaliliśmy maszyny. Gdy wjeżdżaliśmy na podjazd Tadeusza, zobaczyłam, że na placu przed domem każdy patrzył się w komórki, a gdy wjechaliśmy zaczął lampić się na mnie. Nagle z domu wyszedł Tadek z jakimś chłopakiem.
- Mówię Ci musisz to zobaczyć, ta dziewczyna jest lepsza od Siwego - mówił ten chłopak ciągle pokazując coś w komórce.
- I stoi przed wami - krzyknęłam
- Eryka - powiedział Tadek.
- Tadeusz - odparłam lodowatym tonem.
- Widzę, że stałam się znana wśród twoich chłopaków - powiedziałam, z szyderczym uśmiechem.
- Jak ty to zrobiłaś, pokonałaś Siwego, a Zayn'owi się to nie udało mimo, że jest najlepszy z całej mojej grupy. - zdziwił się.
- Uczyłam się od najlepszych, dzięki temu zdobyłam tytuł najlepszej i niepokonanej - dalej z niego szydziłam.
- I do tego zna Bizona - powiedział ten chłopak
- Co? Jak? - mówił dalej ze zdziwieniem Tadek.  
- Mówiłam, jestem najlepsza w tym co robię, dlatego znam najlepszych ludzi, w tym Kajtka i Daniela - powiedziałam i zauważyłam, że Zayn się zbliża.
- Nie wierzę, że ty jesteś lepsza od niejednego chłopaka z mojej grupy - jego zdziwienie było tak wielkie, że zaczęłam się śmiać.
- Niestety, muszę już lecieć do rodziny, przyjaciół, tam gdzie ja mam wszystko, czego nie masz TY. - specjalnie podkreśliłam ostatnie słowo, założyłam kask i poczekałam aż Zayn wejdzie na motocykl.
- Jak możesz - odparł
- Do zobaczenia Tato... - zaakcentowałam wyraźnie i z całym jadem jaki miałam w sobie ostatnie słowo i na pełnym gazie wyjechałam z jego posesji. Gdy wjeżdżałam na nasz podjazd, dalej byłam jak tykająca bomba. Jak tylko zeszłam z motocyklu, otworzyłam skrytkę i zapaliłam czekoladową fajkę. Coś co zawsze mi pomaga słodycze i papierosy.
- Mmm.. czekoladowa - powiedział Zayn
- Tylko na wyjątkowe okazje.
- Ta jest aż tak wyjątkowa - zapytał całując mnie po szyi.
- Nawet nie masz pojęcia jak - wymamrotałam.
- To może mi wytłumaczysz - przestał mnie całować.
- Nie przestawaj, to jest bardziej przyjemne od czekoladowej fajki - powiedziałam odprężona.
- Otwórz usta - powiedział Malik i zaciągnął się i wdmuchał mi dym do ust po czym mnie pocałował. Wypuszczając cały dym przez nos, mocniej przyciągnęłam Zayn'a do swoich ust. 
- Skończymy w domu - powiedział zaciągając się moją ulubioną fajką i gasząc niedopałek butem.
- To na co czekamy - powiedziałam i pociągnęłam go w stronę domu. Na korytarzu zostawiliśmy kaski, kurtki i ruszyliśmy na górę. 
*************
(Ten fragment opowiadania zawiera treści dla osób pełnoletnich, i tak wiem, że wszyscy przeczytają, ale nie będzie, że nie ostrzegałam. Miłego czytania :D)
Od razu po zamknięciu drzwi chciałam zapalić światło.
- Zostaw - usłyszałam i poczułam ręce Mulata na mojej talii, zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Odchyliłam głowę do tyłu ułatwiając mu to. Przyparł mnie do drzwi i zaczął namiętnie całować. Nie przerywając rozdarł moją koszulkę.
- Mmm.. nie tak agresywnie - powiedziałam, gdy Zayn powrócił do całowania mojej szyi. Zaczął cofać się w kierunku łóżka. Gdy w końcu opadliśmy na nie razem usiadłam mu okrakiem na udach i powróciliśmy do całowania, jego ręce jeździły po moich udach i tyłku.
- Kocham twój tyłek - szepnął mi do ucha, przegryzając je przy tym lekko. Ściągnęłam jego koszulkę i zaczęłam składać pocałunki na szyi i klatce piersiowej chłopaka.
- Nie mogę tak leżeć pod tobą - powiedział, gdy robiłam mu malinkę.
- Czemu? - zapytałam
- Bo to ja chce Ci sprawiać przyjemność - powiedział i obrócił nas tak, że to on był na górze. Odpiął mój stanik i zaczął składać pocałunki w okolicach piersi, po czym zaczął ssać jedną z nich, dzięki czemu usłyszał mój jęk zadowolenia. Wtopiłam ręce w jego włosy i lekko za mnie pociągnęłam dzięki czemu Mulat mruknął z zadowolenia. Złapał jednak moje obie ręce i położył nad moją głową.
- Ufasz mi - zadał pytanie
- Ufam - odpowiedziałam, po czym Zayn wziął swoją koszulkę i resztki mojej i przywiązał mnie do ramy łóżka.
- Podnieś biodra - zrobiłam o co prosił po czym odpiął moje spodnie i ściągnął razem z majtkami.
- Już jesteś dla mnie mokra kochanie - powiedział i przejechał palcem po moim wejściu.
- Zayn - zajęczałam
- co chcesz? powiedz a ja Ci to dam - powiedział po czym ściągnął swoje spodnie.
- Wejdź we mnie - zaskomlałam 
- Wszystko dla mojej księżniczki - powiedział, ściągnął bokserki po czym ustawił się przy moim wejściu i wszedł we mnie delikatnie i powoli.
- Szybciej - zajęczałam, gdy poruszał się we mnie powoli całując przy okazji moją szyje i piersi.
- Według życzenia - przyśpieszył tempo, a ja jedynie  co mogłam robić to jęczeć, a przywiązane ręce wcale nie ułatwiały mi sprawy. Zayn pochylił się żeby całował moją szyję. Jęczałam wprost do jego ucha.
- Dojdź dla mnie kochanie - powiedział, a ja czułam, że on także jest blisko.
- Już nie mogę - powiedziałam, gdy poczułam, że trafił on w mój punkt G.
- Jeszcze chwile - powiedział
- Zayn - krzyknęłam po jeszcze paru pchnięciach, moje ciało wygięło się łuk, miałam mroczki przed oczami i jedynie co czułam to coś ciepłego w moim wejściu.
- To było wspaniałe - powiedziałam, gdy Zayn odwiązał moje ręce, a orgazm po woli opuszczał moje ciało 
- Byłaś cudowna - powiedział i mnie pocałował, ubrałam świeżą bieliznę, podczas gdy on ubrał swoje bokserki. Przytuliłam się do niego i poszliśmy spać, jutro jest ten dzień.
***********
(Koniec scen +18 :D i tak wiem, że wszyscy czytali :P)
Wstałam po godzinie 11 o 18 zaczyna się ustawka, a o 17 muszę byś u Siwego. Założyłam koszulę Zayn'a i zeszłam do kuchni, gdzie wszyscy siedzieli.
- Musiało wczoraj był gorąco - powiedział Harry wskazując na mnie 
- Eeee.. - nie wiedziałam co powiedzieć.
- A te jej krzyki, wiecie jak głośno krzyczała - powiedział Lou, a ja spaliłam buraka.
- Kochanie, nie widziałaś mojej koszuli - zapytał Zayn schodząc w samych samych spodniach.
- Ja widziałem - zawołał Harry, a ja byłam cała czerwona.
- To ja pójdę na górę się ogarnąć, no to cześć - powiedziałam i szybko pobiegłam do pokoju, gdy tam dotarłam, zaczęłam się śmiać sama z siebie. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, zrobiłam czerwone pasemka i pomalowałam się na czarno i założyłam moje kolczyki w wardze. (zdj)
Zdjęcie Emo z kolczykiem obrazek
Wyszłam z łazienki i udałam się do garderoby, skąd wzięłam ten strój. Czapkę założyłam daszkiem do tyły, okulary założyłam na kołnierzyku koszulki. Zeszłam na dół rzucając Zayn'owi koszule. 
- Nowe włosy? - zapytałam Dolcia
- I kolczyk w wardze? Znowu? - zapytała Domiś
- A mam założyć wszystkie? - droczyłam się z nimi
- To ile ich jest? - zapytał Harry
- Dokładnie 2 w wardze, w nosie, w brwi i po 4 w każdym uchu. - odpowiedziałam
- Wow.. ładnie - powiedział Liam
- Ze mną nie ma łatwo, jeszcze się o tym przekonacie. - odparłam i wzięłam moją córeczkę na ręce.
- Taaa to nie jest nic łatwego z nią przebywać, koszmar !! - potwierdziła Domiś
- A w ogóle jak tam na imprezie - zapytał Lou
- Wspaniale, a teraz Milenka chcesz iść na spacer - zapytałam córki.
- Jasne, a wujek Zayn też idzie ? - zapytała malutka
- Idzie - odpowiedział Zayn, 
- To choć ubierzemy cię - powiedziałam i wzięłam Milenę do pokoju, ubrałam ją w to 
- Chodź idziemy - powiedziałam i złapałam ją za rękę. Gdy zeszliśmy na dół Zayn już na nas czekał. Ja jeszcze do torebki wsadziłam papierosy, zapalniczkę i byliśmy gotowi do drogi. Weszliśmy do parku i spacerowaliśmy alejkami.
- Nogi mnie bolą - powiedziała Milenka.
- Choć na barana - powiedział Zayn i ją podsadził. Ja założyłam okulary na nos i wyciągnęłam z torebki papierosa, zapaliłam i poczęstowałam Zayn'a. Szliśmy tak parkiem, paląc i podziwialiśmy okolice. Nie rozmawialiśmy nie potrzebowaliśmy w tym momencie słów. 
- Wiesz co musimy już chyba wracać. - powiedziałam do Zayn'a
- Czemu? - zapytał
- jest godzina 14, a ja widzę, że Milenka jest głodna, a ty masz za dwie godziny wyjazd, pamiętasz? 
- Tak tak, masz rację. - wróciliśmy do domu, ja zabrałam się za robienie obiadu. Razem z dziewczynami zrobiliśmy pierogi. I ugotowaliśmy pomidorówkę. Chłopaki jedli aż im się uszy trzęsły, gdy każdy już zjadł była 16:15, więc chłopacy poszli się szybko ubrać, a ja zaczęłam zmywać naczynia śpiewając pod nosem Plan. Poczułam czyjeś ręce na biodrach.
- Ładnie śpiewasz - powiedział Zayn
- Dziękuję - powiedziałam kontynuując swoją pracę. 
- Uważaj dzisiaj, proszę Cię - powiedział i odwrócił mnie.
- Wiem, nie jestem dzieckiem i nie robię tego po raz pierwszy pamiętaj ja jestem najlepsza we wszystkim. - powiedziałam i go pocałowałam. Gdy oni pojechali ja poszłam na górę się przebrać. Ubrałam się na czarno, poprawiłam makijaż i wyszłam z domu. Wsiadłam na mój motocykl i pojechałam do Siwego o 17 wjeżdżałam do niego na podjazd. Zeszłam z motocyklu i udałam się prosto do domu. Siwego znalazłam w salonie, gdzie chyba on mówił chłopakom nasz plan. 
- No więc wy macie iść tutaj, ubezpieczacie tyły - mówił.
- A ja robię, co chce i mi nie macie przeszkadzać - weszłam na środek pomieszczenia.
- A to jest nasza niespodzianka dla pana Tadeusza i nikt jej nie wchodzi w drogę, bo będzie źle. - powiedział.
- Dobra dawaj broń, plan terenu i ja Ci powiem, co będę robić - powiedziałam i zasiadłam przed planem. - No więc tak ja będę czekała z motocyklem za tą górka, po 5 minutach wjadę i wbije nóż w serce temu idiocie - powiedziałam i wzięłam dwa pistolety i nóż od jakiegoś chłopaka.
- Dobra czas nie zbierać - powiedział Siwy. Każdy zaczął się zbierać, ja też wsiadłam na swoją maszynę, pojechałam na górkę z której wszystko widziałam. 
- Gdy zobaczyłam jak drużyna Tadka się zbliża, wsiadłam na motocykl i pojechałam na pełnym gazie na miejsce zbiórki. I akurat przez Tadkiem zahamowałam z piskiem, tak, że kurz poleciał w jego stronę. Ściągnęłam kask i jakiś chłopak zajął się moim motorem i zaprowadził je w bezpieczne miejsce.
- Nie spóźniłam się - zapytałam się Siwego.
- Jesteś w samą porę - powiedział Daniel
- O co tu chodzi ty też będziesz się biła i to przeciwko własnemu ojcu, jak ci nie wstyd - powiedział Tadek
- Nie jesteś moim ojcem i nigdy nim nie byłeś, a ja się nie będę bić posiedzę sobie na samochodzie i popatrzę jak przegrywacie - powiedziałam i udałam się w stronę samochodu i usiadłam sobie na masce.
Dziewczyna na masce samochodu zdjęcie
- Dobra zaczynajcie, bo mi się nudzi - krzyknęłam do nich...
********
Dokładny przebieg będzie w następnym rozdziale, wiem, że rzadko dodaje rozdziały i wg. Ale niedawno pisałam testy i jeszcze do tego nauka teraz dochodzi, a jestem zagrożona z biologii i trzeba zdawać na 4 z fizyki. A jak to możliwe, że mam 4 z fizyki a 1 z biologii ? Sama tego nie wiem. Ale trzymajcie kciuki, że skończę tę pierdolone gimnazjum. No więc naprawdę nie wiem kiedy będzie następny rozdział wg. nie mam go napisanego. Ten kończyłam dla was na poczekaniu. Miałam go napisanego tylko do sceny erotycznej. A reszta wymyślałam tak po prostu przed klawiaturą. Uwierzcie mi, mimo że czasami mam taką wenę, że mogła bym napisać całe opowiadanie do końca. To albo nie ma mnie wtedy w domu, albo komp jest zajęty, ale teraz coraz częściej też mnie nie ma w domu od kilku dni wracam o 3 do domu jem, odrabiam lekcję i od 16 do 22 czasami do 23 mnie nie ma bo jestem na wiosce i naprawdę was bardzo przepraszam. Ale też nie widzę, żeby to ktoś czytał 0 komentarzy mało wyświetleń i wg. zastanawiam się czy tego nie zakończyć, a jeszcze dochodzi do tego, że Zayn odszedł z One Direction, więc nie wiem co zrobić. Piszcie mi w komentarzach cokolwiek nawet to, że jest to do dupy. Dobra bo się rozpisałam Kocham was mimo wszystko!!! ♥♥♥♥ SEE YOU!!! ♥♥

wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział XXII

Gdy dodałam gazu zrównałam się z tym motorem mój licznik wskazywał 120 km/h
- wciąż za mało - szepnęłam sama do siebie. Przyśpieszyłam i idealnie wzięłam zakręt, a motor obok miał z tym problem, więc spadł na drugą pozycję.
- Przede mną już tylko prosta - mówiłam dalej do siebie, dodałam gazu, jako pierwsza przejechałam linie mety, wtedy zdjęłam kask wywołałam duże poruszenie, że dziewczyna wygrała. Po chwili podszedł do mnie facet, z którym biłam się o wygraną
- oszukiwałaś - zaczął
- hahaha... nie moja wina, że tak cienko jeździsz - zaśmiałam mu się w twarz
- no zaraz jej walnę - zaczął krzyczeć
- nie radzę, ze mną nie wygrasz, gdyby nie ten zakręt może by Ci poszło lepiej, ale coś Ci nie wyszło - chciałam odejść, ale ten koleś złapał mnie za ramię
- jeszcze nie skończyłem 
- ale ja tak - powiedziałam i wykręciłam rękę temu osobnikowi. Nagle z tłumu wyszedł jakiś chłopak na oko miał 20 lat

Podszedł do nas klaszcząc, kojarzę go tylko nie wiem skąd.
- brawo Eryka, dalej jesteś taka jaką Cię zapamiętałem - znam ten głos
- Kajtuś, kurwa chłopie nie wierzę - puściłam tego chłopaczynę i przytuliłam starego przyjaciela.
- nie widzieliśmy się ok. 3 lat - powiedziałam puszczając chłopaka
- No co jak co ale wyładniałaś, stałaś się bardziej agresywniejsza i lepiej jeździsz na motorze
- co ty tu robisz?
- no wiesz jak wyszedłem z poprawczaka przyjechałem tutaj, założyłem mafię i się ustatkowałem.
- no kurwa nie wierzę
- Przemek, może byś tak panią przeprosił - Kajetan zwrócił się do chłopaka, który się do mnie rzucał.
- nie mam zamiaru, oszukiwała - zwrócił się do mnie Przemek
- jak uważasz- powiedział Kajtek do Przemka - a ty co robisz na moim torze? - tym razem zapytał mnie
- przyjechałam na wyścigi z chłopakiem - powiedziałam, gdy zauważyłam Zayn'a za mną
- no brawo stary masz najgroźniejszą ale zarazem najseksowniejszą dziewczynę na świecie - powiedział do Malika
- ja to wiem - powiedział Zayn uśmiechając się do mnie
- Kajtek
- Zayn - podali sobie ręce
- my tu gadu-gadu, a ja Ci jestem winny pieniądze za wyścig równe 20 tys. dolarów - powiedział podając mi torbę z pieniędzmi
- dziękuję - wzięłam ją
- dobra teraz ja spróbuję swoich sił kochanie - powiedział Zayn i zostawił mnie z Kajtkiem. Kajetan Mazur mój stary przyjaciel, gdy miałam 13 lat to on uczył mnie jeździć na motorze, to z nim paliłam swoje pierwsze papierosy, piłam pierwszy kieliszek wódki czy brałam narkotyki.
*Retrospekcja*
- ja się boje Kajtek - powiedziałam, gdy chłopak chciał mi dać zwinięty banknot.
- nie ma czego mała - podał mi banknot, pocałował i czekał na mój ruch.
- raz kozia śmierć - powiedziałam i wciągnęłam cały proszek
- tak trzymaj - odparł Kajtek i zaczęliśmy się znowu całować 

*Koniec retrospekcji*
- nie no, nie wiedziałem, że poderwiesz taką gwiazdeczkę - zaśmiał się Kajetan
- no widzisz, nie przestraszył się Milenki, więc jest spoko
- oo. poznał już Milenę to szybko, wyrosła już pewnie
- nawet nie masz pojęcia jaka już duża.
- no, czekaj wyścig się kończy zobaczymy kto wygra - podeszliśmy bliżej toru, mój Zayn był drugi, a wygrał Siwy.
- no choć trzeba pogratulować zwycięscy - powiedział i udawał się w kierunku Siwego
- ja idę do Zayn'a może jeszcze się spotkamy - przytuliłam Kajtka i poszłam do mojego chłopaka
- było blisko - powiedziałam i pocałowałam go 
- eee.. tam zdarza się następnym razem będzie lepiej - odpowiedział
- UWAGA! wygranych pierwszego i drugiego wyścigu zapraszamy na tor będzie walka o 50 tys. dolarów - usłyszałam z głośników.
- to do mnie, dobra lecę trzymaj kciuki - powiedziałam i wsiadłam na motor
- Niech wygra najlepszy - podałam Siwemu rękę 
- masz rację powodzenia - założyliśmy kaski.Gdy usłyszałam wystrzał z pistoletu, dałam gazu już po pierwszym kółku prowadziłam. Gdy zbliżałam się do ostatniego kółka zobaczyłam, że Siwy jest blisko mnie. Wcisnęłam gaz do dechy na pełnym skręcie perfekcyjnie wzięłam zakręt.
- tylko prosta, gaz do dechy dziewczyno - powiedziałam i tak zrobiłam. Byłam pierwsza, Siwy tuż za mną przekroczył linię mety.
- Gratuluję najlepszej - powiedział i podał mi rękę.
- Dziękuję
- Gratuluję dla Eryki, najlepszej motocyklistki, zapraszam po odebranie nagrody i na kawę młoda - usłyszałam głos Kajtka przez głośniki
- Spierdalaj ogromny - krzyknęłam przez śmiech.
- Choć kochanie idziemy na kawę do Kajtka - powiedziałam i złapałam Zayn'a za rękę
******
Wow kolejny rozdział w tak krótkim czasie :D Cieszmy się póki można, bo kolejny pojawi się pewnie w dalekiej przyszłości :D No więc cieszmy się i radujmy bo Virtual dodała dwa rozdziały w niekrótkim czasie. Szkoda tylko, że nikt nie komentuję tego, pewnie dlatego, że tak brzydko piszę ale chuj. Piszę dla siebie, a nie dla innych. Jak wczoraj czytałam moje pierwsze rozdziały to aż się przeraziłam jak ja wtedy pisałam xD. Teraz już jest lepiej, ale naprawdę wstyd. No więc do następnego papa Kochani :*:* ♥♥♥ 
SEE YOU :*

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział XXI

Wstałam o 11.00 na 12.00 jestem umówiona z Siwym. Mój kochany jeszcze spał. Poszłam do łazienki,wzięłam szybki prysznic, włosy związałam w luźnego kłosa

 i zrobiłam makijaż,
 
później udałam się do garderoby, z której wyjęłam strój na dziś. Później udałam się do kuchni, gdzie zastałam Niall'a
- oo. widzę, że jesteś w swoim żywiole - powiedziałam
- nom, a najlepsze, że nie wiem co zjeść - myślał nad otwartą lodówką
- nie módl się do jedzenia, przesuń się to zrobię Ci jajecznice - powiedział podeszłam do niego ściągnęłam mu fullcapa i założyłam sobie daszkiem do tyłu

- Ejj..
- No co nie chcesz jajecznicy? - zapytałam, wyciągając patelnie
- chce, ale czapki mi zabierać nie musiałaś
- ale mi pasuję do stroju, no zobacz - i okręciłam się 
- no dobra masz rację - po 15 minutach zajadaliśmy się jajecznicą z pomidorem i szczypiorkiem

-mm.. pyszne - powiedział Niall po zjedzeniu swojej podwójnej porcji
- dziękuję, że doceniasz moją kuchnie - mówiłam robiąc sobie kakałko
- ej ja też chce kakao - zaczął jęczeć mi chłopak 
- to sobie zrób
- ale twoje jest takie pyszne 
- dobra, podaj mi kubek - tak po 2 minutach siedzieliśmy w salonie sącząc napój

- mi też mogłaś dać bitą śmietanę - powiedział Niall, gdy zaniosłam nasze kubki do zmywarki
- sorry wystarczyło tylko na jedno
- Yhym - mruknął
- Dobra ja będę lecieć na spotkanie z yyy.. koleżanką - wymyśliłam szybko jakąś wymówkę
- dobra to leć 
- trzymaj się - pocałowałam go w policzek oddałam czapkę, po czym udałam się do korytarzyka, wzięłam stamtąd kask i kluczyki do motoru. Po niedługim czasie byłam już na posesji Daniela (Siwy). Zrobiłam z buta wjeżdżam.
- jak ja kocham to robić - powiedziałam pod nosem
- myślałem, że mam więcej czasu - powiedział Siwy, który schodził po schodach
- jak ja lubię zmylać ludzi - udałam się w kierunku jego gabinetu - za mną zapraszam
- jak ja tęsknię za tą uległą laską - chciał powiedzieć szeptem Siwy ale coś mu nie wyszło
- ale ja za to wole siebie w takiej osłonie - usiadłam na biurku tak jak ostatnio
- tutaj masz spis, wszystkich członków mafii...
- mojego ojca - dokończyłam za niego
- co? - Siwy, aż wstał z fotela
- no założycielem mafii jest Tadeusz czyli mój tatuś - powiedziałam nad wyraz spokojnie
- ooo.. to się zdziwi jak zobaczy córkę..
- oczywiście i o to chodzi
- a ty wiesz, że twój gwiazdorek też należy do tej mafii
- wiem, ale nie będzie brał udziału w ustawce, a teraz daj mi ten spis - po tym jak go przejrzałam zauważyłam, że "ojciec" w oddziale ma też kilka dziewczyn
- uuu, czyżby Tadek chciał nas zmylić tymi laskami - zapytałam
- nie wiem, ale Oskar je zna i nie są wcale takie agresywne, to tylko puste blond laleczki
- które będą robić wszystko, żeby was podniecić,
- czyli to co robisz i ty - podniósł brew do góry
- ale ja mam nadzieję, że nie powiedziałeś chłopakom o tym, że ja będę się z wami biła
- nie jeszcze nie
- i nie mów, bo wtedy cały plan pójdzie się jebać, ja od Zayn'a postaram się wyciągnąć jakieś ich słabe strony.
- dobra to listę weź ze sobą, chcesz coś jeszcze
- pościgała bym się dzisiaj, podał byś mi adres jakiś dobrych wyścigów?
- pewnie - urwał kawałek karki nabazgrolił tam adres i mi dał.
- dzięki - schowałam kartkę do kieszeni bluzy
- też tam dzisiaj będę, zaczyna się o 20.00
- spoko, wezmę ze sobą Zayn'a może coś wygramy
- dobra, ale uważaj, nie mów, że się znamy najlepiej się do siebie nie zbliżajmy, to dla naszego bezpieczeństwa.
- spoko, masz to jak w banku
- dobra to do następnego koteczku - ja szybko wstałam, przewróciłam fotel na którym siedział Daniel i takim trafem wylądował na podłodze, ja podniosłam pistolet z biurka i wycelowałam go w niego
- nigdy więcej nie mów do mnie koteczku - powiedziałam przez zaciśnięte zęby
- dobra, dobra bez spiny - powiedział i wstał.
- no, więc papa
- pistolet,
- zatrzymam go sobie - wsadziłam go sobie za pasek u spodenek i wyszłam
☺☺☺
Gdy wróciłam do domu na sofie siedziała cała siódemka, oprócz mojego chłopaka.
- widzicie nie wierzyliście mi ze wyszła - powiedział Niall wcinając popcorn
- no co to do niej nie podobne, żeby tak wcześnie wstała - powiedziała Domi
- miałam sprawy do wyjaśnienia, szukałam pracy - skłamałam
- a mówiłaś, że idziesz spotkać się z koleżanką - popatrzył na mnie Niall
- no bo spotkałam się z koleżanką, żeby zapytać czy pytała swego yyy.. ojca czy da mi prace bingo - przybiłam piątkę samej sobie
- okey.. to załatwiła Ci tą prace - zapytał 
Hazza
- ee.. Jaką? aa.. nie niestety jej ojciec szuka kogoś bardziej yyy.. doświadczonego.
-doświadczonego w jakiej dziedzinie - tym razem zapytał Lou.
- w jakiej? A co to jakieś przesłuchanie ? - zapytałam?
- Nie, nie po prostu jesteśmy ciekawi - powiedziała Dolcia wcinając popcorn.
- dobra ja lecę na górę, a tak w ogóle ładnie wyglądacie (Dolcia i Demiś)
- a ja mamusiu - zapytała Lenka zostawiając kolorowankę
- moja mała myszka Mini, idę zbudzić wujka Zayn'a
- znowu będziecie się całować - zapytała, a reszta zaczęła się śmiać
- nie będę, lecę
- wróć za chwilę to pójdziemy na spacer - powiedział Liam
- okey - udałam się do naszego pokoju Zayn spał jak zabity. Nawet się nie poruszył gdy weszłam i niechcący trzasnęłam drzwiami. Podeszłam do łóżka i pochyliłam się nad Malikiem, złożyłam na jego ustach pocałunek. Po chwili już czułam,że oddaje pocałunek po czym złapał mnie w pasie i wciągną na siebie.
- dzień dobry - powiedziałam po skończonym pocałunku.
- dzień dobry skarbie - cmoknął mnie w usta
- wstawaj idziemy na spacer
- niee - powiedział i przytulił mnie, gdy zjeżdżał rękami niżej poczuł jakiś przedmiot, po czym wyciągnął go zza paska
- co to ? - zapytał wściekły
- kurwa.. zapomniałam o nim
- po co Ci on ?
- no bo byłam u Siwego po spis gangu Tadka i tak jakoś mierzyłam do niego z pistoletu, a później musiałam go bezmyślnie wsadzić zza pasek - nie powiem mu prawdy - pomyślałam po czym, jak powiedziałam mu pół prawdy
- dobra, a teraz schowaj go głęboko w szafie, przecież Ci się nie przyda - powiedział już spokojny Zayn
- no właśnie, na dzisiaj mi się może przydać
- jak to ? - zapytał zdziwiony i podniósł się z łóżka
- no bo jadę na wyścigi i mam nadzieję, że pojedziesz ze mną - mówiłam podchodząc bliżej chłopaka
- dobra, ale będziemy musieli uważać, gdzie jedziemy na ten tor? - wyciągnęłam z bluzy kartkę.
- za Londyn, miejscowość Bakaron ( od aut. nazwa zmyślona nie pytajcie jak :D) koło opuszczonych magazynów - przeczytałam - wiesz gdzie to jest prawda? - zwróciłam się do Zayn'a 
- on zwariował ?
- co? nie rozumiem
- to jest teren gangu, z którym nie jesteśmy w przyjaznych stosunkach
- znają Cię tam?
- nie, bo nie było mnie na tej potyczce, bo miałem trasę
- no to szczęście nie poznają Cię
- no mniej my taką nadzieję
- dobra, a teraz się zbieraj idziemy na spacer, a pistolet schowaj w szafie z moją bielizną tam chłopcy nie będą szukać niczego 
- daj mi 10 minut - zeszłam na dół i usiadłam koło Milenki na podłodze
- Wujek Zayn już wstał? -zapytała 
- Tak
- a jak ja go budziłam to się nie obudził nie lubi mnie ? - dziewczynka posmutniała 
- oczywiście, że Cię lubię malutka - powiedział Zayn i ją przytulił, a ona od razu się uśmiechnęła
- to idziemy na ten spacer ? - zapytał Niall wcinając ciastka
- tak idziemy - powiedział Zayn. Już po 10 minutach całą grupą wygłupialiśmy się chodząc alejkami parku.
- Ja chce lody - zaskomlał Niall, gdy zobaczył budkę z lodami
- JA też - powtórzyła jego czyny Lenka.
- To ja porywam malutką idziemy kupić lody - już po chwili Niall stał z Milenką w kolejce po lody ,a my usiedliśmy na ławkach. Gdy wrócili zaczęłam się śmiać moja mała kruszynka była cała umazana swoim lodem, ale Niall nie był lepszy
- No to teraz na pewno jesteśmy najsłodszymi ludźmi na świecie - zaśmiał się Niall, a my mu zawtórowaliśmy 
☺☺☺
- dobra czas się zbierać dochodzi godzina 17 siedzimy tutaj już 2 godziny - powiedział Liam gdy bawiliśmy się na placu zabaw, tak bawiliśmy się wszyscy nie tylko Milenka.
- no faktycznie czas już wracać - poparłam Liam'a, więc zebraliśmy się i udaliśmy w kierunku domu. Harry i Louis ganiali się po chodniku, Milenka zaspała w ramionach Zayn'a. Niall jadł chipsy, które kupił sobie w supermarkecie. Liam pisał z kimś sms-y nie patrząc gdzie idzie, po chwili miał bliskie spotkanie z latarnią.
- przepraszam bardzo panią - zaczął, ale gdy podniósł wzrok i zobaczył, że to latarnia zrobił się cały czerwony, a my zaczęliśmy się z niego śmiać
- i co w tym śmiesznego - wrócił do sms-owania. Gdy wróciliśmy do domu Zayn zaniósł Milenkę do jej pokoju, a ja zaczęłam robić tosty, gdy skończyłam zawołałam wszystkich do kuchni. Po skończonym posiłku popatrzyłam na zegarek 18.30 czas się zbierać.
- kochanie ja idę pod prysznic, ty też się szykuj i wymyśl jakąś sensowną wymówkę dla przyjaciół - powiedziałam i udałam się do mojego/naszego pokoju. Po skończonym prysznicu, wzięłam szamponetkę, przemalowałam się na czarno po czym umyłam włosy spłukując nadmiar farby. Gdy wysuszyłam włosy natapirowałam je.
Zrobiłam strasznie mocny makijaż.
Udałam się do szafy, z której wyciągnęłam swój strój, gdy zapinałam buta do pokoju wszedł Zayn 
- czas jechać  jest już 19.20 , a trzeba jeszcze podjechać po mój motor
- okey ja jestem już gotowa, jaką wymówkę mamy?
- jedziemy do klubu, mam nadzieję, że masz drugi kask dla mnie ? - zapytał i mnie pocałował
- mam chodź już - zeszliśmy na dół trzymając za rękę.
- a wy gdzie ? - zapytał Liam no tak Daddy Direction
- do klubu cześć - powiedział Zayn i szybko poszliśmy do przecionka. Zayn ubrał czarne adidasy, a ja brałam kaski i klucze do motoru.
- Masz szczęście, że nie znam drogi bo bym nie dała Ci prowadzić - powiedziałam, gdy wsiedliśmy na mój motorek, objęłam Zayn'a w pasie i ruszyliśmy. Jechaliśmy bardzo szybko mało uczęszczanymi uliczkami. Tak po 15 minutach zajechaliśmy na podjazd jakiegoś domu. Ściągnęliśmy kaski.
- Ja idę po klucze do motoru i zaraz wracam - pocałował mnie, a ja byłam obiektem wielu spojrzeń. Wyjęłam z kieszeni papierosy i zapaliłam jednego. Po chwili z domu wyszedł Zayn z Tadeuszem. Kłócili się pewnie o tą ustawkę. Gdy Tadeusz mnie zobaczył zamilkł i udał się w moim kierunku, a Zayn jak podejrzewałam do garażu.
- Co ty tu robisz? - zapytał zdziwiony 
- no jak to co czekam na Zayn'a
- nie wiem co ty kombinujesz, ale Ci się to nie uda - popatrzyłam prosto w jego oczy
- nic o mnie nie wiesz, nie wiesz jaka jestem i do czego jestem zdolna
- za to wiem jak bardzo zależy Ci na Zaynie
- ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE TATUSIU! - krzyknęłam tak głośno dając nacisk na słowo tatusiu, że mój ojciec się przeraził, a parę osób spojrzało na nas
- mam nadzieję, że uda mi się przekonać jeszcze Zayn', żeby Cię zostawił - gdy to powiedział wyciągnęłam zza paska spodni pistolet, którego tam wsadziłam tak na wszelki wypadek, wymierzyłam w niego
- Jeśli zrobisz coś co zniszczy mi życie ja się zemszczę i to zdwojoną siłą - powiedziałam i zauważyłam Zayn'a, który wyprowadzał swój motor. Schowałam pistolet założyłam kask i czekałam aż Malik zrobi to samo. Gdy ustawił się koło mnie odpaliłam motor i na pełnym gazie wyjechałam z posesji mojego "ojca". Jechaliśmy dość szybko ponad 200km/h już po 20 minutach byliśmy w Barakonie zwolniliśmy i udaliśmy się w kierunku magazynów. Po 5 minutach byliśmy na miejscu . Zayn ściągnął kask, a ja ruszyłam żeby wystartować w pierwszym wyścigu. Byłam tak wściekła na Tadka, że od razu jak wystartowaliśmy wrzuciłam pełny gaz i wysunęłam się na drugie miejsce. Gdy chciałam wyminąć motor przede mną zobaczyłam, że każdy stoi zdziwiony i zastanawia się pewnie kim jestem, Gdy dodałam gazu zrównałam się z tym motorem mój licznik wskazywał 120 km/h.
********
I kto wygra ten wyścig dowiedzie się w następnym rozdziale, Mam go już napisanego, więc spokojnie. Więc do zobaczenia nie wiem kiedy, pewnie jak będę mogła usiąść przed komputerem See You :*:*:*:*