- Zamknijcie usta, bo wam mucha wleci - zaśmiałam się z nich.
- Skąd? Ty..? Co..? Jak..? - wyjąkała Demiś
- Nie zadawaj tyle pytań, bo i tak się nie dowiesz. - odparłam i wzięłam jabłko.
- Wyższa logika - dodałam Dolcia.
- A co się stało z twoim Suzuki - zapytał Hazza wchodząc do kuchni.
- Nie ważne, mam teraz Hondę - odparłam spokojnie.
- No, ale gdzie ona jest, ponoć nie rozstajesz się z nią, a tu proszę - ciągnął dalej.
- Nie wpychaj nosa w nie swoje sprawy - warknęłam.
- Dobrze już dobrze - podniósł ręce w geście kapitulacji i opuścił kuchnię.
- Ja jestem zmęczona pójdę się położyć. - powiedziałam i udałam się do sypialni, gdzie przebrałam się w piżamę . Po kilku minutach odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
***
Zostałam brutalnie obudzona przez krzyki z dołu. Wkurzona na Maxa zeszłam po schodach i już miałam krzyczeć żeby się zamknęli, gdy usłyszałam swoje imię.
- Ale Eryka nigdy o tobie nie mówiła, więc wypad. - powiedziała, albo raczej krzyknęła Dolcia.
- Ej, ej spokojnie laseczko, bez spiny - usłyszałam głos Kajtka.
- Odpierdol się od mojej dziewczyny, zboczeńcu - usłyszałam tym razem Harry'ego.
- Ej co się dzieje ? - zapytał Zayn schodząc po schodach.
- Kajtek nas odwiedził i podpadł Dolci - wytłumaczyłam śmiejąc się.
- No to idźcie obudzić Eryczkę, niech wam powie, że mnie zna - powiedział z przekonaniem Kajtek.
- Nie będę nikogo budzić, bo jakiś debil przyszedł - powiedziała Dolo.
- Nieźle jej podpadł - powiedziałam Zayn'owi
- Może mu pomożemy ? - zapytał Zayn
- A wiesz co z chęcią - odparłam.
- Jak wy jej nie zbudzicie ja to zrobię. - powiedziała Kajtek
- Do dupy pójdziesz - krzyknęła Dolcia.
- Ejj spokój spokój ludzie tak z samego rana takie krzyki, a ty Kajtuś co to za wizyty bez uprzedzenia - powiedziałam i go przytuliłam
- Siema stary - powiedział Zayn i podali sobie ręce.
- Widzę, że mocno podpadłeś mojej Dolci - zwróciłam się do niego - co masz na swoją obronę. - przytuliłam się do Dolores.
- Mam żelki - powiedział wyciągając opakowanie żelkowych misiów z kieszeni.
- Żelki!! - krzyknęłam i pobiegłam do niego. - teraz już wiem wina tkwi po obu stronach. A teraz spokojnie, bo mi się chcę spać - powiedziałam i zaczęłam jeść żelki.
- Eri podzielisz się - Niall zapytał się mnie patrząc miną smutnego psiaka.
- Choć tu - powiedziałam i dałam mu jednego żelka
- Dziękuję dobra kobito - powiedział i zaczął się zajadać swoim żelkiem.
- No to teraz Kajtuś mów co Cię sprowadza w moje skromne strony. - zapytałam rozsiadając się na fotelu.
- Mam do ciebie sprawę, ale to na osobności. - powiedział, pokazując na tłum w salonie.
- Dobrze zapraszam do mojego gabinetu, zwanego sypialnią - powiedziałam i zaczęłam go prowadzić do mojej sypialni.
- No to słucham - powiedziałam od razu, gdy znaleźliśmy się w moim pokoju i rzuciłam się na łóżko.
- Potrzebuje, zaufanego człowieka na jeden wyścig. - powiedział i zaczął rozglądać się po pokoju.
- Gdzie dokładnie? I co z tego będę miała ? - zapytałam, zjadając ostatniego żelka.
- Na ulicach Londynu, duża kasa do wygrania. - powiedział i usiadł na fotelu.
- Jak to na ulicach Londynu - zapytałam i aż usiadłam z wrażenia.
- Normalnie, podczas, gdy inne samochody będą jeździć po ulicach ty i twój przeciwnik musicie ich wszystkich omijać, nie dać się złapać policji i być pierwszym na mecie - powiedział nad wyraz spokojnie.
- Ile? - zadałam ostateczne pytanie.
- Całość 100 tys. Ale dla mnie jest jest 40 tys., a dla ciebie 60 tys. wchodzisz?
- Nieee, tak nie będzie dla mnie 75 tys. dla ciebie 25 tys. - odparłam z przekonaniem.
- 70 tys. dla ciebie dla mnie 30 tys. niżej nie zejdę - powiedział i podał mi rękę.
- Okey. 70 tys. moje, kiedy ten wyścig. - zapytałam
- I tu jest problem, bo już dzisiaj w nocy. - powiedział, bojąc się mojej reakcji.
- Spoko, pokaże wszystkim, że jestem najlepsza potrafiąc wygrać wyścig, o którym wiedziałam tego samego dnia. - powiedziałam nad wyraz spokojnie.
- Dobra to o 20 staw się u mnie
- Okey, chodź Cię odprowadzę - powiedziałam i udaliśmy się do przedpokoju.
- Kajtek już idzie ?- zapytał Zayn z salonu.
- Nom, chodź się pożegnaj.- za chwilę przy drzwiach stał Zayn z Milenką.
- Ooo, kruszynka. - powiedział Kajtek.
- To jest twój kolejny wujek, wujek Kajtek - powiedziałam do Milenki.
- To jest ten wujek o którym mi opowiadałaś, że uczył Cię jeździć na motorze. - zapytała Milenka
- Tak, to ten - odparłam wspominając moje pierwsze wzloty i upadki.
- Wiesz jaka twoja mama była wtedy nienormalna - powiedział do Milenki.
- Nie przesadzaj nie było tak źle. - powiedziałam.
- To ja robiłem Titanica z koleżanką (Historia z życia wzięta, z mojego życia :D), albo spacerowałaś po drążku przy blokach i udawałaś że jesteś w cyrku. - powiedział, a Zayn zaczął się śmiać.
- A mam powiedź, kto skakał po drzewach udając małpę. Albo stwierdził, że przebierze się w goryla i wejdzie na Empire State Building. - odparłam, a Zayn zachodził się ze śmiechu.
- Dobrze oboje byliśmy nienormalni. - powiedział w końcu Kajtek.
- Dobrze na razie mała - powiedział i przytulił mnie
- Do zobaczenia wieczorem ogromny - powiedziałam i oddałam uścisk.
- Na razie stary - powiadział Kajtuś i podał rękę Zayn'owi. Gdy wyszedł Milenka pobiegła do salonu.
- Jak to wieczorem ? - zapytał Zayn
- Poprosił mnie o udział w wyścigu dzisiaj po ulicach Londynu.
- Mam nadzieję, że będziesz uważała na siebie - powiedział.
- Oczywiście, jak zawsze, a teraz przepraszam idę się ubrać. - poszłam do pokoju i wyciągnęłam te ubrania. Gdy zeszłam na dół przyjrzałam się w co ubrane były Dolcia i Domi.
- Dzisiaj jakieś święto, że wszystkie dziewczyny w spódnicach. - zapytał Lou
- Może tak, może nie któż to wie. - odparłam podchodząc do Milenki.
- Pięknie księżniczka wygląda - powiedziałam i zaczęłam z nią malować kolorowanki ( Mimo, że mam tę 16 lat, kocham malować kolorowanki, takie moje ukryte dziecko. )
- Mamusiu, będę mogła iść nocować do koleżanki z placu zabaw ? - zapytała
- A gdzie ona mieszka ?- zapytałam
- Na przeciwko
- Jak jej mama się zgodzi to czemu by nie.
- To pójdziemy się teraz zapytać - zaczęła mnie ciągnąć za rękę.
- Jasne, choć kruszynko - powiedziałam wzięłam ją na ręce i poszliśmy do naszej sąsiadki. Zadzwoniłam dzwonkiem, a po chwili wyszła kobieta w wieku 25 lat.
- Dzień dobry, czy tutaj mieszka Kate ? - zapytałam
- Tak - od powiedziała z miłym uśmiechem.
- Te dwie dziewczynki się za przyjaźniły i Milena zapytał się mnie czy mogła by dzisiaj nocować u Kate. I mam takie pytanie czy nie będzie to pani przeszkadzało.
- Oczywiście, że nie Kate od dwóch dni mnie męczy czy Milenka może u nas nocować
- Dziękuję, dziewczynki jak widać się polubiły. To o której mam ją dzisiaj przy prowadzić.? - zapytałam
- O 6 p.m. - od powiedziała.
- Dobrze, na pewno przyjdziemy do widzenia i jeszcze raz dziękuję, że się pani zgodziła.
- Nie ma sprawy do zobaczenia - powiedziała i zamknęła drzwi, a my wróciliśmy do domu. Zabrałam się za lepienie pierogów i gotowanie zupy grzybowej. Po godzinie cały obiad był gotowy, więc zawołałam wszystkich do jadalni.
- Bardzo dobre - pochwalił Niall
- Dziękuję - odparłam.
Gdy wszyscy skończyli posiłek wybiła godzina 5 p.m.
- Choć Milenka, spakujemy Ci - powiedziałam wzięłam Milenkę i razem udaliśmy do jej pokoju. Do małego plecaka spakowałam jej piżamę, ubrania na jutro, szczoteczkę i pluszaka. - Jeszcze chwilę zeszłam z nią do salonu pooglądać SpangeBob'a. Gdy było za pięć 6 p.m. zaprowadziłam ją do jej koleżanki. Otworzyła nam Kate z mamą.
- Dzień dobry - powiedzieli razem Milenka z Kate.
- Cześć kruszynko - powiedzieliśmy razem z panią Braun.
- Widzimy się jutro o 10 pasuje pani. - zapytałam
- Przejdźmy na ty. Letty jestem. - podała mi rękę.
- Erika - powiedziałam, angielską wersję mojego imienia.
- Do zobaczenia jutro - powiedziałam i udałam się do siebie, żeby zacząć przygotowywać się na wyścig. Poszłam do łazienki nalałam całą wannę wody, razem z moim ulubionych czekoladowym płynem. Weszłam do wody i od razu całe moje ciało się odprężyło. Po godzinnej kąpieli, wyszłam z wanny i zaczęłam suszyć włosy. Szamponetką poprawiłam mój czarny kolor na włosach. Zrobiłam sobie mocny makijaż.
Weszłam do garderoby i ubrałam się w to.
- Wow - stwierdzili jedno głośnie wszyscy facecie w salonie.
- Wychodzę, pojeździć - powiedziałam, pół prawdę pół kłamstwo.
- Okey, pa - krzyknął Liam. I tak na pewno pokażą mnie w telewizji przecież znają mój motor. Gdy dojechałam do posiadłości Kajtka była równo 8 p.m.
- Punktualna jesteś - powiedział Kajtek. I wsiadł do mnie na motor.
- Zaczynamy przy London Eye. - powiedział i ruszyliśmy na rozpoczęcie czegoś co zmieni moje podejście do życia.
*********
Końcówka mi nie wyszła przyznaję się, ale w końcu wzięłam się do roboty i coś dodałam. Gratulacje dla mnie. Ale w czerwcu poprawiałam oceny, bo w końcu kończyłam gimnazjum. Dzisiaj dowiedziałam się, że przyjęli mnie do mojej wymażonej szkoły, dlatego postanowiłam coś napisać. To wszystko dla was. Siedzę tutaj od 11:50 i wymyślam na bierząco cały rozdział tworzę stylizacje. Mam nadzieję, że wam się spodoba i nie zwracajcie uwagi na błędy :D Kocham was :*:* SEE YOU :*:*:* <3 <3 ♥♥♥♥♥♥♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz