czwartek, 21 maja 2015

Rozdział XXIV

- Dobra zaczynajcie, bo mi się nudzi - krzyknęłam do nich, przeglądając moje paznokcie.
- Nie ma tak. Ja na to nie idę - zwrócił się do Tadka jakiś chłopak
- O co Ci chodzi? - zapytał tego chłopaka
- Ja chce jeszcze żyć, a ta dziewczyna to tylko problemy - powiedział i już chciał odejść.
- Ooo.. Nie wierzę dziecko się przestraszyło, takiej kruchej dziewczynki jak ja ? Nie wstyd Ci - powiedziałam, schodząc z samochodu. 
- Nie, wiem na co jesteś zdolna. Pamiętasz może walki w Polsce 2 lata temu ? - zapytał podchodząc do mnie
- Jak mogła bym zapomnieć, byłam tam najlepsza. - mówiłam z bezczelnym uśmiechem.
- A pamiętasz może chłopaka, którego pobiłaś śmiertelnie, bo porysował Ci motocykl? - mówił, a w jego oczach zobaczyłam ból.
- Tak, nie moja wina, jak by nie zbliżał się do mojego pojazdu nic by mu się nie stało ? - odparłam pewna siebie.
- Widzisz nawet nie pamiętasz, że był to twój kuzyn, a mój brat. - krzyknął do mnie - Nie widzisz jak ten świat Cię zmienił? Nie masz nawet ulgi nawet dla swojej rodziny, którą zabijesz za byle gówno - powiedział mi prosto w twarz.
- Co? Jak to kuzyn? - zapytałam zdziwiona.
- No normalnie to był twój kuzyn, później byłaś na pogrzebie. Gdzie jeszcze składałaś mi kondolencje z powodu śmierci brata.
- Ale jak to Paweł, przecież ja nie wiedziałam, że to był Grzesiek. Jak bym wiedziała nic bym mu nie zrobiła. - nagle przypomniałam sobie ból, Pawła na pogrzebie.
- Ale patrzyłaś na jego śmierć, a później mnie pocieszałaś. Byłaś wtedy taką suką. - rzucił mi prosto w twarz i już miał zamiar odejść.
- Byłam na prochach - krzyknęłam za nim, a on stanął.
- Jak to byłaś na prochach? - zapytał zdziwiony
- No tak nie było Cię wtedy w Polsce, więc nie wiesz. Ponad dwa lata temu zostałam zgwałcona, później zaczęłam ćpać, nie pamiętam twarz z tego okresu, pamiętam tylko niektóre sytuacje. Takie jak ten motocykl czy śmierć Grześka.  Po około 5 miesiącach dowiedziałam się, że jestem w ciąży załamałam się jeszcze bardziej, ale donosiłam dziecko. Ale jak się urodziło, było jeszcze gorzej, więc mnie nie oceniaj to, że Cię nie było i nie wiesz czemu tak się stało to nie mój problem, ale uwierz mi Tadkowi nie odpuszczę - ostatnie dwa słowa powiedziałam ciszej, odwróciłam się i poszłam z powrotem na samochód. 
- Dobra, ja idę nie mam zamiaru bić się z moją kuzynką i skończyć jak mój brat. - powiedział i odszedł. Gang Siwego i Tadka patrzył na mnie jak na wariata, ale nie moja wina, że moja przeszłość jest taka, a nie inna.
- Jeśli nie zaczniecie się teraz bić, to możecie za chwilę wpaść na psy, które będą w tej okolicy za około 30 minut, więc jazda. - usłyszałam w słuchawce.
- Dajecie chłopaki. - krzyknęłam. Jak powiedziałam, tak się stało,  zza krzaków powyskakiwali chłopaki Siwego, otoczyli ludzi Tadka. '
- Kurwa mać - usłyszałam w słuchawce.
- Co się stało?- powiedziałam do mikrofonu. 
- Schowaj się zza drzewem, przejeżdża autobus z One Direction - powiedział mi w słuchawce
- Kurwa, dzięki - powiedziałam, szybko zeskoczyłam z samochodu i poleciałam w las. 
- Dobra możesz wracać przejechali już - powiedział mi w słuchawce.
- Dzięki stary. - powiedziałam do niego i wróciłam na pole walki. Gdzie nie było tak strasznie jak myślałam. Prawie wszyscy stali na nogach, może leżały z dwa trupy. Zobaczyłam chłopaka, może miał z 10, 12 lat, który wszystko nagrywał za drzewem, podeszłam do niego od tyłu i klepnęłam go w ramię.
- Siema, oddasz mi to po dobroci czy mam użyć siły? - powiedziałam, miłym głosem.
- Nie oddam ci tego, to jest dla Taty - powiedział i schował aparat za plecami.
- oo.. Tatuś się ubezpiecza nie ładnie tak- powiedziałam i złapałam tego chłopaka za kołnierzyk. Wracając na plac wyciągnęłam pistolet i strzeliłam w niebo, po czym przyłożyłam spluwę do czoła.
- Tatusiu, może chcesz odzyskać dzieciaka. - powiedziałam do Tadka.
- Eryka, nie rób nic głupiego. To jest twój brat. - powiedział Tadek, uspokajając swoich ludzi
- Stop kurwa - krzyknęłam, gdy oni dalej się napierdalali. jak na mój rozkaz wszyscy się zatrzymali.
- Hmmm.. Jak masz na imię braciszku? - zwróciłam się do chłopaka.
- Toby - wychlipał.
- Cichutko, nie płacz. Nie zrobię Ci krzywdy, jeśli oddasz mi kamerę dobrze? - uklęknęłam, przed chłopcem.
- Ubezpieczać ją - usłyszałam tylko Siwego.
- Dobrze - powiedział pociągając nosem i oddał mi kamerę.
- Widzisz Toby, jestem twoją starszą siostrą mam na imię Eryka, chodź ze mną tam do samochodu więc wytrzesz sobie nosek - powiedziałam spokojnie i zaprowadziłam go do samochodu. Gdzie podałam mu chusteczkę. - Już dobrze szkrabie ?  - pokiwał głową, więc go przytuliłam i wzięłam na ręce. 
- Zaniesiesz mnie do Taty? - zapytał
- Jasne, a wiesz, że jesteś już wujkiem. Może kiedyś poznasz Milenkę. - powiedziałam do niego i poczochrałam jego włosy.
- Taak jestem wujkiem?- zapytał podekscytowany.
- Yhym.  - odpowiedziałam i zaniosłam go do Tadka. - Teraz na moich oczach dzwonisz po taksówkę, bo ten chłopczyk jest za mały, żeby uczestniczyć w takim czymś. - zwróciłam się do mojego "Taty"
- A jak nie to co? - zapytał
- A jak nie, to w tym otóż momencie dzwonie na policje i powiem, że znalazłam tego chłopczyka w lesie - powiedziałam i porzuciłam Tobiego.
- Dobra, zadzwonię bo jego matkę. 
- Jezu drogi, ta ustawka to gówno. - usłyszałam jakiegoś chłopaka z ekipy Tadka. Wzięłam pistolet i trafiłam w jego serce.
- Teraz on to gówno. - powiedziałam i z powrotem schowałam pistolet zza pasek spodenek.
- Ehh.. Już jedzie - powiedział Tadek, odkładając telefon. 
- Dobrze to chodź, zobaczysz moją maszynę, a wy dalej się nawalajcie. - powiedziałam do nich. 
- Podeszłam do samochodu i odjechałam kawałek. Później wysiedliśmy i podeszliśmy za drzewo. 
- Wracamy do taty, ale na tej maszynie, co ty na to? - powiedziałam do młodego. A on tylko pokiwał twierdząco głową. Posadziłam go pierwszego i usiadłam za nim, wsadziłam mu na głowę kask i ruszyłam. Podjeżdżając zobaczyłam, że oni tylko nawalają się po mordach. 
- Ehh.. jak dzieci. - powiedziała i zobaczyłam, jak wjeżdża czerwone audi A4.

- Mamusia - usłyszałam Tobiego
- No to zaczynałam - powiedziałam pod nosem. Ściągnęłam Tobiego z motocykla. -Ej schowajcie, mój motocykl - skierowałam swoje słowa do chłopaków z ekipy Siwego, gdy nagle zobaczyłam lecącą kulę, która przedziurawiła mój bak i moja maszyna wybuchła. 
- Biegnij do mamy - powiedziałam do Tobiego, a sama poszłam jak taran w stronę chłopaka, który uszkodził mój skarb. 
- Już po tobie - krzyknęłam, wzięłam wykręciłam mu rękę i nagle znalazł się na ziemi, wzięłam nóż i przecięłam mu szyję. Później wzięłam pistolet i szczeliłam do jego kolegi. I kolejny padł po 5 minutach cała ekipa Tadka leżała w kałużach krwi, a ja nadal byłam wkurwiona za moją maszynę. Więc ruszyłam do Tadka.
-Twój podwładny wysadził mi mój motocykl, nie dam odpuszczę wam tego. - powiedziałam i przywaliłam mu z prawego sierpowego. 
- Nie moja w tym wina. - powiedział wypluwając krew 
- Twoja, bo ty go tutaj przywiodłeś, kopnęłam go z przewrotki prosto w twarz, że wylądował na ziemi. Kopnęłam go kilka razy pod żebra, wyciągnęłam pistolet i strzeliłam w nogę, żeby nie mógł uciekać, po czym jeszcze przywaliłam mu kilka ciosów w twarz. Zostawiliśmy go nieprzytomnego na ziemi, wsiadłam z Siwym do samochodu. 
- Dzisiaj chce towar. Ja biorę motocykl, bo mój poszedł się jebać, a ty i jeszcze jakaś jedna osoba, którą sobie wybiorę odwiezie mi moje Audi okey? - zapytałam Siwego
- Jasne, za 5 minut będziemy na miejscu - powiedział.
- Masz coś do picia ?- zapytałam Siwego.
- Idź do kuchni, a ja skoczę na górę po kluczyki do magazynu.
- Spoko - udałam się do kuchni, gdzie kilka osób, jadło, piło i rozmawiało. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam z niego Powerade.
- Idziesz - zwrócił się Siwy.
- Jasne, zawołaj Oskara, pojedzie moim drugim autkiem. - powiedziałam
- Czemu, akurat on ?- zapytał Siwy
- Bo szkoda mi go, że trochę uszkodziłam wcześniej jego klejnoty. - powiedziałam i wyrzuciłam pustą butelkę po napoju. 
- Oskar!!- krzyknął Siwy. Po 2 minutach na schodach pojawił się Oskar.
- Co jest szefie? - zapytał
- Jedziesz, że mną odstawić jej samochody.
- Czemu ja?
- Bo ja Cię wybrałam - odezwałam się 
- Chodź, nie chcesz jej wściekłej zobaczyć chyba już nigdy więcej, tak jak była dzisiaj za motocykl. - powiedział Daniel.
- Dobra idę - powiedział niechętnie. 
- Daniel, masz jakiś wolny kask, bo mój się spalił? - zwróciłam się do Siwego.
- Mam, trzymaj - rzucił mi kask. 
- Dobra idziemy - powiedziałam i w trójkę poszliśmy do magazynu. Gdzie zobaczyłam moje maszynki.
Motor:

Audi r8 Spyder:

Audi r8 Spyder Cabrio:

- Dobra Siwy wsiadaj do Cabrio, a ty Oskar wchodź do Spyder'a. I jeśli coś zepsujesz lub zarysujesz to nie radzę być w twojej skórze. - powiedziałam i wsiadłam na moją maszynę, gdy usłyszałam jej dźwięk zakochałam się. Ruszyliśmy i zaczęłam ich kierować do domu chłopaków, gdy wjechaliśmy na podjazd, akurat One Direction wracało z wywiadu. Ich miny bezcenne. Gdy zobaczyli dwa auta i to po tuningu.
- Dzięki wam - podałam Siwemu i Oskarowi ręce, po czym zobaczyłam, że podjechał pod nich Dodge Charger 1970

- Skąd to masz - zapytał Lou.
- Nie ważna, ważne jest tylko to, że mój kochany motorek się spalił, więc mam nowy podoba się ? - zapytałam Zayn'a
- Jest piękny. Co się stało? - zapytał szeptem.
- Pozabijałam wszystkich chłopaków z twojego gangu, bo jedne mi motor wysadził, później pobiłam Tadka i nieprzytomnego go zostawiłam. A to dostałam za to, że zgodziłam się na ustawkę - wyszeptałam mu do ucha i pocałowałam go. 
- Jesteś super - powiedział
- Ja to wiem - znowu się pocałowaliśmy
**********
No to jest rozdział z ustawką. Na prawdę tak mi się nudziło, że nie miałam co robić, więc napisałam kolejny rozdział na spontanie, wszystko wymyślałam na bieżąco, więc jak coś jest nie tak to mi wybaczcie. Kocham was !!! Do zobaczenia mam nadzieje, że wkrótce SEE YOU !! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz