piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział XXVI

Ruszyłam z Kajtek na coś co zmieni moje podejście do życia. Gdy dojechaliśmy do London Eye, zauważyłam, że jest dość duża ilość osób. Gdy zgasiliśmy swoje maszyny, podszedł do nas jakiś gruby facet.
- Kajtek, jak zawsze spóźniony.
- Wyjątkowi ludzie zawsze zjawiają się spóźnieni - powiedziałam, ściągając kask.
- Uuu, twoja nowa laska wyszczekana - powiedział gruby.
- Ej Młodzik uważaj na nią, ona nie należy do najspokojniejszych lasek. - krzyknął ktoś z tłumu.
- Widzę, że mam tu fajną opinię na swój temat.
- Dobra, koniec pierdolenia, gdzie jest twój zawodnik Kajtek - zwrócił się znowu do Kajetana
- Stoi obok ciebie - powiedział pewny siebie.
- Ta dziewczyna ? - zapytał zdziwiony
- Tak. - potwierdził 
- Zapytam jeszcze raz, dziewczyna ?
- Masz jakiś problem grubasie ? - zapytałam zdenerwowana.
- Tak, jesteś dziewczyną ten wyścig jest dla najostrzejszych zawodników - powiedział
- A słyszałeś co się stało Tadkowi ? - zapytał Kajtek
- Tak, ktoś go nieźle urządził, osobiście bym mu pogratulował.
- Możesz to teraz zrobić - powiedział Kajtek
- Co?
- Poznaj Bestię, najniebezpieczniejszą, najszybszą dilerkę i motocyklistkę i bandytę, jaka chodzi w postaci dziewczyny. - powiedział Kajtek pokazując na mnie.
- To serio jest Bestia, przecież to nie możliwe, ona nie żyję - szmery wśród tłumu były uciążliwe.
- Dobra, tak tak dawaj mi gościa, z którym mam wygrać najlepszy wyścig, w moim życiu.- przerwałam.
- Kacper chodź tu - zawołał ten Młodzik.
- Co jest ?- zapytał się Kacper
- To jest twój przeciwnik - wskazał na mnie.
- Eryka? - zapytał zdziwiony
- Kurwa mać Kacper ? - na mojej twarzy można były tak samo zobaczyć zdziwienie.
- Wy się znacie - zapytał Kajtek.
- Kurwa chłopie, ty chcesz zginąć - zapytałam się Kacpra.
- Proszę Cię, wkońcu ty to robisz tyle lat, ja też spróbowałem i zajebiście mi to wychodzi. - powiedział dumny jak paw.
- Ty nie wiesz co robisz, to są walki na śmierć i życie, a jak w to wejdziesz już stąd nie wyjdziesz - powiedziałam mu 
- Siedzę w tym już rok, a ty ile ?? - wyśmiał mnie
- Nie twój zasrany interes - powiedziałam przez zęby.
- No przyznaj się ile siedzisz w tym bagnie - powiedział do mnie jak do dziecka.
- Za 10 minut masz się znalezc na starcie, skopie Ci dupę chuju - powiedziałam wsciekla. 
- Ej Eryka spokojnie, bo wszystko zjebiesz - powiedział Kajtek.
- Chociaż ty mnie nie pouczaj - warknelam na niego.
- Spoko, spoko tylko nic sobie nie zrób.
- Znasz mnie od dzisiaj, proszę Cie nie jestem głupia.- wysmialam go.
- Zaczynacie tu i kończycie tu, macie zrobić kolko po Londynie - powiedział do mnie
- Spoko, juz po tym przydupasie.- powiedziałam i zalozylam kask, po chwili dolaczyl do mnie Kacper, a chwile pozniej przed nami wyszła dziewczyna, która miala dac sygnał. Pokazałam jeszcze chłopakowi fuck you i zaczelam palic gumę. Gdy tylko chusta opadła dalam tamtemu chujowi fory.
- Teraz to się pobawimy. - powiedziałam do siebie i dogoniłam go, wymijałam samochody jakby staly w miejscu, widziałam ze Kacper ma problemy z wchodzeniem w zakręty.
- Nowicjusz - zasmialam się, przy pierwszym lepszym za krecie wyminelam Kacpra, ogladnelam się do tylu pomachałam mu i pokazałam kochany Środkowy palec. Po czym przyspieszyłam do 220 km/h. Po 5 minutach spokojnej jazdy, zobaczyłam syreny policje. 
- Kurwa mac, juz po mnie - powiedziałam do siebie i dodałam gazu, dojezdzalam do skrzyżowania, akurat wlaczylo się czerwone swiatlo. 
- Jak to przeżyje, to zabije Kajtka. - powiedziaøam do siebie.
- Ej no, proszę Cie, sama się zgodzilas - uslyszalam w słuchawce, Kajtka
- Teraz mu kurwa powiedz, co mam robic ? - warknelam, bedac coraz bliżej krzyzowki.
- Skrec w lewo, za chwile wlaczy się tam zielone swiatlo. - powiedział Kajtek.
- Zaufam Ci. - wymamrotałam i skrecilam w lewo.
- Uważaj smiglowiec leci za toba, jesteś w telewizji - powiedział Kajtek do mikrofonu.
- Kurwa mac, juz mogę się w domu nie pokazywać. - powiedziałam, ale nie zeszłam z gazu.
- Teraz to wygraj, pozniej będziesz się martwic o swoje miejsce zamieszkania, pamiętaj 100 tys. - krzyknal mi do słuchawki.
- Dobra.
****Tymczasem w domu****
Wszyscy siedzia na kanapie i ogladaja jakiś bezsensowny film.
- Przerywamy audycje, zeby nadac komunikat, po ulicach Londynu, na motocyklu jeździ nowy dawca, zaraz za nim podaza następny. Jak donasza nasi informatorzy na ulicach Londynu odbywa się wlasnie wiscig o 100 tys. dolarów. - powiedział prezenter i na ekranie pokazał się obraz na żywo. Dolcia akurat pila cole, gdy zobaczyła motocykl, zaksztusila się własnym piciem. 
- Zayn, przeciez to Eryka. - krzyknela do niego.
- No wiem i co w zwiasku  z tym. - powiedział spokojny.
- Ty wiedziales ? - zapytała Demis.
- Tak, ja wiem o niej wszystko - powiedział i wyszedł z pokoju. 
- hahah, Eryka nam pomachała - zasmial się Niall, gdy pokazano jak kierowca macha do smiglowca. i później tylko dym ze spalonej gumy. A motocykl zniknal. 
- Z ostatniej chwili, jedna osoba uciekła, natomiast druga została złapana. - slychac bylo glos spikera. Nagle zadzownil telefon do Liama.
(L- Liam) (E- Eryka)
L: Hallo?
E: I jak tam, widzieliście mnie w tv ?
L: Czy ciebie pojebało, jak by Cie złapali.
E: Zluzuj gacie Liam, nie takie rzeczy robiłam, muszę Kończyc, bo dojezdzam na metę, po swój hajs, bay
*Koniec rozmowy*
- Kto to ? - zapytał Lou
- Eryka, zapytać czy ja widzieliśmy, i powiedzieć, ze jedzie po swój hajs.
****Znowu wyścig****
- Hahaha te smerfy sa Słabe,- powiedziałam, gdy zniknelam w dymie spalonej gumy.
- Ej, no nie obrażaj tutejszych policjantów - powiedział Kajtek.
- No proszę Cie, za szybko uciekłam. - zasmialam się do słuchawki. - Dobra zadzwonię do Liama wybierz mi jego numer. 
(L- Liam) (E- Eryka)
L: Hallo?
E: I jak tam, widzieliście mnie w tv ?
L: Czy ciebie pojebało, jak by Cie złapali.
E: Zluzuj gacie Liam, nie takie rzeczy robiłam, muszę Kończyc, bo dojezdzam na metę, po swój hajs, bay 
Rozlaczylam się, po 10 minutach zajechałam pod London Eye, zatrzymałam się i zaczelam palic gumę.
- Jeaah, Bestia znowu wróciła - krzyczał Kajtek, gdy zgasialam motor, podszedł do mnie i wzial mnie razem z 4 innymi chłopakami na ręce. 
- Królowa jest tylko jedna- krzyknelam, a ludzie zaczęli wiwatować. 
- Oto twoja wygrana - powiedział ten gruby.
- Nie dzięki, ale podszkol, tamtego człowieka, jest slaby w zakrętach, on nie jest pewny swoich ruchów, on się boi tej maszyny, nie moze nad nia zapanować. Zeby wygrywał musi poczuć ta wiez z maszyna, bez tego nigdy nie będzie wygrywał. - powiedziałam i zaczelam wymieniac rejestracje
- Co ty robisz ? - zapytał Kajtek. 
- Musze jakos do domu dojechać, a na tamtych rejestracjach mi się juz nie uda. - powiedziałam, gdy skonczylam zmieniac rejestracje wskoczyłam na motor i razem z moja kaska, wrocilam do domu juz trzymając się przepisowej predkosci. Po 20 minutach byłam juz w domu, weszłam po cichu do srodka i odrazu poszłam na gore pod prysznic i do lozka, jeszcze nim się polozylam napisałam SMS-a do Zayna ze jestem na Górze w lozeczku. Po chwili lezal juz ze mna w lozku.
- Mialas dzisiaj ciezki dzień idz spac. - powiedział Zayn, po chwili juz odplynelam w objęcia Morfeusza. 
*************
Przepraszam za bledy, ale klawiatura mi zaszwankowala i nie chce napisac, zadnych znaków typu:"ó", wiec jeszcze raz przepraszam rozdzial jest nudny bez sensu, dawno tez nic nie dodawalam i mimo ze sa wakacje i ja powinnam duzo pisac. Ja nie mam weny, wstaje w poludnie, jem, cos porobie w domu i o 4 mnie juz nie ma w domu i wracam o 11,12 w nocy, wiec jestem tak zajechana, ze marze tylko o tym zeby jebnac sie spac. Jeszcze raz przepraszam za te bledy, ale moja klawiatura nie chce ze mna wspolpracowac i nic na to nie poradze. Dobra do nastepnego SEE YOU :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz