i zrobiłam makijaż,
później udałam się do garderoby, z której wyjęłam strój na dziś. Później udałam się do kuchni, gdzie zastałam Niall'a
- oo. widzę, że jesteś w swoim żywiole - powiedziałam
- nom, a najlepsze, że nie wiem co zjeść - myślał nad otwartą lodówką
- nie módl się do jedzenia, przesuń się to zrobię Ci jajecznice - powiedział podeszłam do niego ściągnęłam mu fullcapa i założyłam sobie daszkiem do tyłu
- Ejj..
- No co nie chcesz jajecznicy? - zapytałam, wyciągając patelnie
- chce, ale czapki mi zabierać nie musiałaś
- ale mi pasuję do stroju, no zobacz - i okręciłam się
- no dobra masz rację - po 15 minutach zajadaliśmy się jajecznicą z pomidorem i szczypiorkiem
-mm.. pyszne - powiedział Niall po zjedzeniu swojej podwójnej porcji
- dziękuję, że doceniasz moją kuchnie - mówiłam robiąc sobie kakałko
- ej ja też chce kakao - zaczął jęczeć mi chłopak
- to sobie zrób
- ale twoje jest takie pyszne
- dobra, podaj mi kubek - tak po 2 minutach siedzieliśmy w salonie sącząc napój

- mi też mogłaś dać bitą śmietanę - powiedział Niall, gdy zaniosłam nasze kubki do zmywarki
- sorry wystarczyło tylko na jedno
- Yhym - mruknął
- Dobra ja będę lecieć na spotkanie z yyy.. koleżanką - wymyśliłam szybko jakąś wymówkę
- dobra to leć
- trzymaj się - pocałowałam go w policzek oddałam czapkę, po czym udałam się do korytarzyka, wzięłam stamtąd kask i kluczyki do motoru. Po niedługim czasie byłam już na posesji Daniela (Siwy). Zrobiłam z buta wjeżdżam.
- jak ja kocham to robić - powiedziałam pod nosem
- myślałem, że mam więcej czasu - powiedział Siwy, który schodził po schodach
- jak ja lubię zmylać ludzi - udałam się w kierunku jego gabinetu - za mną zapraszam
- jak ja tęsknię za tą uległą laską - chciał powiedzieć szeptem Siwy ale coś mu nie wyszło
- ale ja za to wole siebie w takiej osłonie - usiadłam na biurku tak jak ostatnio
- tutaj masz spis, wszystkich członków mafii...
- mojego ojca - dokończyłam za niego
- co? - Siwy, aż wstał z fotela
- no założycielem mafii jest Tadeusz czyli mój tatuś - powiedziałam nad wyraz spokojnie
- ooo.. to się zdziwi jak zobaczy córkę..
- oczywiście i o to chodzi
- a ty wiesz, że twój gwiazdorek też należy do tej mafii
- wiem, ale nie będzie brał udziału w ustawce, a teraz daj mi ten spis - po tym jak go przejrzałam zauważyłam, że "ojciec" w oddziale ma też kilka dziewczyn
- uuu, czyżby Tadek chciał nas zmylić tymi laskami - zapytałam
- nie wiem, ale Oskar je zna i nie są wcale takie agresywne, to tylko puste blond laleczki
- które będą robić wszystko, żeby was podniecić,
- czyli to co robisz i ty - podniósł brew do góry
- ale ja mam nadzieję, że nie powiedziałeś chłopakom o tym, że ja będę się z wami biła
- nie jeszcze nie
- i nie mów, bo wtedy cały plan pójdzie się jebać, ja od Zayn'a postaram się wyciągnąć jakieś ich słabe strony.
- dobra to listę weź ze sobą, chcesz coś jeszcze
- pościgała bym się dzisiaj, podał byś mi adres jakiś dobrych wyścigów?
- pewnie - urwał kawałek karki nabazgrolił tam adres i mi dał.
- dzięki - schowałam kartkę do kieszeni bluzy
- też tam dzisiaj będę, zaczyna się o 20.00
- spoko, wezmę ze sobą Zayn'a może coś wygramy
- dobra, ale uważaj, nie mów, że się znamy najlepiej się do siebie nie zbliżajmy, to dla naszego bezpieczeństwa.
- spoko, masz to jak w banku
- dobra to do następnego koteczku - ja szybko wstałam, przewróciłam fotel na którym siedział Daniel i takim trafem wylądował na podłodze, ja podniosłam pistolet z biurka i wycelowałam go w niego
- nigdy więcej nie mów do mnie koteczku - powiedziałam przez zaciśnięte zęby
- dobra, dobra bez spiny - powiedział i wstał.
- no, więc papa
- pistolet,
- zatrzymam go sobie - wsadziłam go sobie za pasek u spodenek i wyszłam
☺☺☺
Gdy wróciłam do domu na sofie siedziała cała siódemka, oprócz mojego chłopaka.
- widzicie nie wierzyliście mi ze wyszła - powiedział Niall wcinając popcorn
- no co to do niej nie podobne, żeby tak wcześnie wstała - powiedziała Domi
- miałam sprawy do wyjaśnienia, szukałam pracy - skłamałam
- a mówiłaś, że idziesz spotkać się z koleżanką - popatrzył na mnie Niall
- no bo spotkałam się z koleżanką, żeby zapytać czy pytała swego yyy.. ojca czy da mi prace bingo - przybiłam piątkę samej sobie
- okey.. to załatwiła Ci tą prace - zapytał
Hazza
- ee.. Jaką? aa.. nie niestety jej ojciec szuka kogoś bardziej yyy.. doświadczonego.
-doświadczonego w jakiej dziedzinie - tym razem zapytał Lou.
- w jakiej? A co to jakieś przesłuchanie ? - zapytałam?
- Nie, nie po prostu jesteśmy ciekawi - powiedziała Dolcia wcinając popcorn.
- a ja mamusiu - zapytała Lenka zostawiając kolorowankę
- moja mała myszka Mini, idę zbudzić wujka Zayn'a
- znowu będziecie się całować - zapytała, a reszta zaczęła się śmiać
- nie będę, lecę
- wróć za chwilę to pójdziemy na spacer - powiedział Liam
- okey - udałam się do naszego pokoju Zayn spał jak zabity. Nawet się nie poruszył gdy weszłam i niechcący trzasnęłam drzwiami. Podeszłam do łóżka i pochyliłam się nad Malikiem, złożyłam na jego ustach pocałunek. Po chwili już czułam,że oddaje pocałunek po czym złapał mnie w pasie i wciągną na siebie.
- dzień dobry - powiedziałam po skończonym pocałunku.
- dzień dobry skarbie - cmoknął mnie w usta
- wstawaj idziemy na spacer
- niee - powiedział i przytulił mnie, gdy zjeżdżał rękami niżej poczuł jakiś przedmiot, po czym wyciągnął go zza paska
- co to ? - zapytał wściekły
- kurwa.. zapomniałam o nim
- po co Ci on ?
- no bo byłam u Siwego po spis gangu Tadka i tak jakoś mierzyłam do niego z pistoletu, a później musiałam go bezmyślnie wsadzić zza pasek - nie powiem mu prawdy - pomyślałam po czym, jak powiedziałam mu pół prawdy
- dobra, a teraz schowaj go głęboko w szafie, przecież Ci się nie przyda - powiedział już spokojny Zayn
- no właśnie, na dzisiaj mi się może przydać
- jak to ? - zapytał zdziwiony i podniósł się z łóżka
- no bo jadę na wyścigi i mam nadzieję, że pojedziesz ze mną - mówiłam podchodząc bliżej chłopaka
- dobra, ale będziemy musieli uważać, gdzie jedziemy na ten tor? - wyciągnęłam z bluzy kartkę.
- za Londyn, miejscowość Bakaron ( od aut. nazwa zmyślona nie pytajcie jak :D) koło opuszczonych magazynów - przeczytałam - wiesz gdzie to jest prawda? - zwróciłam się do Zayn'a
- on zwariował ?
- co? nie rozumiem
- to jest teren gangu, z którym nie jesteśmy w przyjaznych stosunkach
- znają Cię tam?
- nie, bo nie było mnie na tej potyczce, bo miałem trasę
- no to szczęście nie poznają Cię
- no mniej my taką nadzieję
- dobra, a teraz się zbieraj idziemy na spacer, a pistolet schowaj w szafie z moją bielizną tam chłopcy nie będą szukać niczego
- daj mi 10 minut - zeszłam na dół i usiadłam koło Milenki na podłodze
- Wujek Zayn już wstał? -zapytała
- Tak
- a jak ja go budziłam to się nie obudził nie lubi mnie ? - dziewczynka posmutniała
- oczywiście, że Cię lubię malutka - powiedział Zayn i ją przytulił, a ona od razu się uśmiechnęła
- to idziemy na ten spacer ? - zapytał Niall wcinając ciastka
- tak idziemy - powiedział Zayn. Już po 10 minutach całą grupą wygłupialiśmy się chodząc alejkami parku.
- Ja chce lody - zaskomlał Niall, gdy zobaczył budkę z lodami
- JA też - powtórzyła jego czyny Lenka.
- To ja porywam malutką idziemy kupić lody - już po chwili Niall stał z Milenką w kolejce po lody ,a my usiedliśmy na ławkach. Gdy wrócili zaczęłam się śmiać moja mała kruszynka była cała umazana swoim lodem, ale Niall nie był lepszy
- No to teraz na pewno jesteśmy najsłodszymi ludźmi na świecie - zaśmiał się Niall, a my mu zawtórowaliśmy
☺☺☺
- dobra czas się zbierać dochodzi godzina 17 siedzimy tutaj już 2 godziny - powiedział Liam gdy bawiliśmy się na placu zabaw, tak bawiliśmy się wszyscy nie tylko Milenka.
- no faktycznie czas już wracać - poparłam Liam'a, więc zebraliśmy się i udaliśmy w kierunku domu. Harry i Louis ganiali się po chodniku, Milenka zaspała w ramionach Zayn'a. Niall jadł chipsy, które kupił sobie w supermarkecie. Liam pisał z kimś sms-y nie patrząc gdzie idzie, po chwili miał bliskie spotkanie z latarnią.
- przepraszam bardzo panią - zaczął, ale gdy podniósł wzrok i zobaczył, że to latarnia zrobił się cały czerwony, a my zaczęliśmy się z niego śmiać
- i co w tym śmiesznego - wrócił do sms-owania. Gdy wróciliśmy do domu Zayn zaniósł Milenkę do jej pokoju, a ja zaczęłam robić tosty, gdy skończyłam zawołałam wszystkich do kuchni. Po skończonym posiłku popatrzyłam na zegarek 18.30 czas się zbierać.
- kochanie ja idę pod prysznic, ty też się szykuj i wymyśl jakąś sensowną wymówkę dla przyjaciół - powiedziałam i udałam się do mojego/naszego pokoju. Po skończonym prysznicu, wzięłam szamponetkę, przemalowałam się na czarno po czym umyłam włosy spłukując nadmiar farby. Gdy wysuszyłam włosy natapirowałam je.
Zrobiłam strasznie mocny makijaż.
Udałam się do szafy, z której wyciągnęłam swój strój, gdy zapinałam buta do pokoju wszedł Zayn
- czas jechać jest już 19.20 , a trzeba jeszcze podjechać po mój motor
- okey ja jestem już gotowa, jaką wymówkę mamy?
- jedziemy do klubu, mam nadzieję, że masz drugi kask dla mnie ? - zapytał i mnie pocałował
- mam chodź już - zeszliśmy na dół trzymając za rękę.
- a wy gdzie ? - zapytał Liam no tak Daddy Direction
- do klubu cześć - powiedział Zayn i szybko poszliśmy do przecionka. Zayn ubrał czarne adidasy, a ja brałam kaski i klucze do motoru.
- Masz szczęście, że nie znam drogi bo bym nie dała Ci prowadzić - powiedziałam, gdy wsiedliśmy na mój motorek, objęłam Zayn'a w pasie i ruszyliśmy. Jechaliśmy bardzo szybko mało uczęszczanymi uliczkami. Tak po 15 minutach zajechaliśmy na podjazd jakiegoś domu. Ściągnęliśmy kaski.
- Ja idę po klucze do motoru i zaraz wracam - pocałował mnie, a ja byłam obiektem wielu spojrzeń. Wyjęłam z kieszeni papierosy i zapaliłam jednego. Po chwili z domu wyszedł Zayn z Tadeuszem. Kłócili się pewnie o tą ustawkę. Gdy Tadeusz mnie zobaczył zamilkł i udał się w moim kierunku, a Zayn jak podejrzewałam do garażu.
- Co ty tu robisz? - zapytał zdziwiony
- no jak to co czekam na Zayn'a
- nie wiem co ty kombinujesz, ale Ci się to nie uda - popatrzyłam prosto w jego oczy
- nic o mnie nie wiesz, nie wiesz jaka jestem i do czego jestem zdolna
- za to wiem jak bardzo zależy Ci na Zaynie
- ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE TATUSIU! - krzyknęłam tak głośno dając nacisk na słowo tatusiu, że mój ojciec się przeraził, a parę osób spojrzało na nas
- mam nadzieję, że uda mi się przekonać jeszcze Zayn', żeby Cię zostawił - gdy to powiedział wyciągnęłam zza paska spodni pistolet, którego tam wsadziłam tak na wszelki wypadek, wymierzyłam w niego
- Jeśli zrobisz coś co zniszczy mi życie ja się zemszczę i to zdwojoną siłą - powiedziałam i zauważyłam Zayn'a, który wyprowadzał swój motor. Schowałam pistolet założyłam kask i czekałam aż Malik zrobi to samo. Gdy ustawił się koło mnie odpaliłam motor i na pełnym gazie wyjechałam z posesji mojego "ojca". Jechaliśmy dość szybko ponad 200km/h już po 20 minutach byliśmy w Barakonie zwolniliśmy i udaliśmy się w kierunku magazynów. Po 5 minutach byliśmy na miejscu . Zayn ściągnął kask, a ja ruszyłam żeby wystartować w pierwszym wyścigu. Byłam tak wściekła na Tadka, że od razu jak wystartowaliśmy wrzuciłam pełny gaz i wysunęłam się na drugie miejsce. Gdy chciałam wyminąć motor przede mną zobaczyłam, że każdy stoi zdziwiony i zastanawia się pewnie kim jestem, Gdy dodałam gazu zrównałam się z tym motorem mój licznik wskazywał 120 km/h.
********
I kto wygra ten wyścig dowiedzie się w następnym rozdziale, Mam go już napisanego, więc spokojnie. Więc do zobaczenia nie wiem kiedy, pewnie jak będę mogła usiąść przed komputerem See You :*:*:*:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz